„Bądź gotowy na spotkanie
braku gotowości.”
- Piotr Szreniawski
Obudziły mnie promienie słoneczne, które zaczęły
oświetlać całą naszą sypialnie. Dracona już nie było w łóżku, lecz poczułam w
nozdrzach jego zapach, unoszący się na poduszkach. Wszystko wróciło do normy.
Rzeczywistość powróciła. Wskazówki zegara wskazywały w tej chwili godzinę
dziewiątą, więc pospiesznie zaczęłam się ubierać. Zbytnio nie wiedziałam, co
robić dzisiejszego dnia, ale po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że
pójdę odwiedzić moją siostrę.
W jadalni panowała cisza. Pan Worth
oznajmił mi, że nie czas temu Draco, za pomocą kominka, udał się do
Ministerstwa Magii. Nie byłam specjalnie głodna, więc wyszłam do ogrodu, aby
pooddychać świeżym powietrzem. Usiadłam na ławeczce i spoglądałam na jezioro,
na którym pływały dwa dorosłe łabędzie. Wkrótce zza winorośli wypłynęły dwa
małe, które przybliżyły się do swoich rodziców. Uśmiechnęłam się na ten widok.
Rozmyślałam o Draconie. Czułam, że coś
przede mną ukrywał. Jego wczorajsze zachowanie dało mi to do myślenia. Czegoś
się obawiał. Zastanawiało mnie to, dlaczego wszystko w sobie dusił i nie chciał
nic powiedzieć.
Nagle poczułam jego dłoń na moim ramieniu.
Spojrzałam na niego zaskoczona, kiedy usiadał obok mnie. Dlaczego pojawił się tak
szybko? Nie powinien być w pracy?
- Już przyszedłeś? – zapytałam zdziwiona.
- Musiałem się wrócić, bo zapomniałem
wziąć z biurka bardzo ważnych dokumentów do pracy – wyjaśnił. – Pan Worth powiedział
mi, że jesteś w ogrodzie. Postanowiłem się przywitać, zanim udam się z powrotem
do Ministerstwa.
- To miłe – uśmiechnęłam się, na co on
zrobił łobuzerską minę. – Coś ukrywasz – oznajmiłam mu po chwili, chcąc dowieść
prawdy. – O czymś nie wiem, a ty za wszelką cenę nie chcesz mi o tym powiedzieć.
Mam rację?
Mój mąż momentalnie przekręcił głowę w stronę
jeziora, chcąc uniknąć mojego wzroku, po czym wstał i skierował się w stronę
domu. Wstałam, podbiegając do niego.
- Tak nie rozwiążesz sprawy, unikając
mnie – odparłam, chwytając go za ramię. Draco odwrócił się, a na jego twarzy
zobaczyłam lekkie zdenerwowanie. – Proszę, powiedz mi. – Milczał. Cały czas
milczał. – Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
- Astoriu… – rzekł zdezorientowany.
- Dlaczego nie mówisz mi wszystkiego? –
dopytywałam dociekliwie. Zmusiłam go, aby spojrzał w moje oczy, ujmując jego
twarz dłońmi. Draco wziął je szybko ze swoich policzków.
- Bo… zależy mi na tobie – powiedział to
dość niepewnie. Nie dane mi było już nic powiedzieć. Położył dłonie na moich
ramionach i pocałował w usta. – Będę
wieczorem.
- Ale Draco…
- Cześć, nie przeszkadzam – usłyszałam
tak znajomy głos.
- Witaj, Soniu – powiedziałam radośnie,
gdy tylko ją zobaczyłam. Mogłam przyznać, że wyglądała olśniewająco. Ubrana
była w piękną, zwiewną, fioletową sukienkę do kolan, a jej czarne, rozpuszczone
włosy opadały na jej nagie ramiona.
- Mam nadzieje, że przyszłam w porę? – spytała,
kiedy przywitała się z nami.
- Nie przeszkadzasz – oznajmił szybko
Draco. – Ja i tak musze już pędzić.
Pożegnał się, po czym zostawił nas samych
w ogrodzie. Uśmiechnęłam się do Sonii serdecznie i poszłyśmy usiąść na
ławeczce. Miałyśmy sobie tyle do omówienia. Od czasu narodzin Lawrence ’a
minęły już trzy miesiące. Miałam do siebie ogromne wyrzuty sumienia, że nie
odzywałam się do niej.
- Wybacz, że nie…
- Nie tłumacz się – przerwała. – Wiem, co
się stało. Od twojej matki – odpowiedziała na moje nieme pytanie. – Przykro mi
z powodu dziecka – rzekła smutno, ujmując moją dłoń.
Spuściłam głowę, aby nie zobaczyła mojego
smutku.
- Wiem, kochana, że jest ci z tym ciężko
– usłyszałam ją. – Przepraszam, że poruszyłam ten temat.
- Soniu, nie wiń się – odparłam szybko,
spoglądając jej w oczy. – Przeszłość bardzo boli. Szczególnie wtedy, kiedy
stało się to tak niedawno. Ale muszę jakoś żyć. Nie mogę się załamywać. Draco
uświadomił mi, że musimy iść dalej i rozpocząć nowy rozdział w naszym życiu.
- Nie sądziłam, że jest zdolny powiedzieć
coś takiego – zdziwiła się, uśmiechając się.
- Nie znasz go – zaśmiałam się.
A po chwili zaczęłam się zwierzać mojej
przyjaciółce. Oczywiście pierwszym tematem do naszych rozmów był Draco.
Opowiedziałam Sonii wszystko ze szczegółami, aż po dziś dzień, sądząc, że mój
mąż coś przede mną ukrywa. Czuję w kościach, że coś jest nie tak. Że coś
musiało się stać. Po jego przyjściu do domu, będę musiała z nim poważne
porozmawiać i nie będzie zmiłuj.
~~~~*****~~~~
Tak bardzo cieszył się, że
przyjaciółka jego żony wpadła w odpowiednim momencie. Jeszcze parę spojrzeń
Astorii i te jej błagania, a Draco nie miałby wyjścia i musiałby powiedzieć
całą prawdę. Tak, zyskał cały dzień. Czuł, że po powrocie do domu będzie go
zmuszała, aby opowiedział jej o dzisiejszym przesłuchaniu.
Szedł równym krokiem korytarzami
Ministerstwa Magii, omijając przy tym setki czarodziejów. Było tłoczno. Co parę
sekund ktoś wchodził do zielonych płomieni kominka lub wychodził. Dotarł do
windy, w której znajdowało się parę osób. Miał to szczęście, że nie napotkał
żadnej, niechcianej mu osoby. Nacisnął guzik przy lewej stronie, chcąc udać się
do Departamentu Tajemnic.
Kiedy Draco doszedł do sali numer dwa,
mimowolnie pobladł. „A więc jednak” – pomyślał w duchu. Pod numeracją drzwi,
były jeszcze wyryte białe napisy.
Harry James Potter
Auror
Zapukał do drzwi Pottera, lecz nikt nie
odpowiadział. Nie minęła minuta, jak jakiś młody mężczyzna w czarnej todze,
szedł w jego stronę. Był niskiego wzrostu oraz miał krótkie, blond włosy.
- Pan Potter zaraz przyjdzie, proszę tutaj
poczekać – oznajmił mu. Draco skinął jedynie głową i ruszył za nim do pomieszczenia.
Wskazał mu krzesło naprzeciw czarnego, skurzanego fotela. – Toczy się sprawa,
więc przesłuchanie trochę się opóźni – dodał, po czym wyszedł z gabinetu.
Tego obawiał się najbardziej. Czekania.
Chciał mieć to wszystko za sobą, a on musiał jeszcze na szanownego pana Pottera
czekać. Z nudów zaczął rozglądać się po miejscu, w którym rezydował auror.
Za fotelem stał czarny regał, w którym
ładnie prezentowały się akta. Całe pomieszczenie było pomalowane na bordowo.
Okna miał po prawej stronie, przy którym
wisiały białe firanki. Dracona bardziej przykuło biurko, stojące obok niego.
Zauważył na nim ukradkiem zdjęcie rodzinne Pottera. Stał uśmiechnięty, obejmując
swoją żonę. Była nią Ginny Weasley, która trzymała na swoich rękach małego
szkraba, który jak nic był podobny od swojego ojca. „Tak, szczęśliwa rodzinka”
– prychnął w myślach Draco.
Drzwi gabinetu otworzyły się, a w nich
stanął szanowny pan auror. Wyglądał tak, jak zapamiętał go ostatnio, jednak z
tą różnicą, że teraz nie miał na sobie szaty tylko ciemne dżinsy i białą
koszulę. Szedł powolnym krokiem, starając się uniknąć jego wzroku, co Draconowi
bardzo pasowało. Położył akta na biurko i usiadł na fotelu.
- Załatwmy to szybko, Malfoy – odezwał
się, otwierając dokumenty.
- Też tak sądzę, Potter – odparł z nutką
drwiny.
- Powiedz wszystko od początku. Od czasu,
kiedy Denis Shammer pojawił się w waszej firmie, aż do pojedynku w jego
kryjówce.
Zaczął opowiadać dość szybko, aby mieć to
przesłuchanie z głowy. Uważał jednak na słowa, by nie chlapnąć coś, co nie było
niepotrzebne. Jego słuchacz pisał piórem po aktach, ukradkiem na niego spoglądając.
Minęło parę minut, kiedy skończył mu opowiadać wszystko, co wiedział na temat
sprawy Denisa. Tymczasem Potter ciągle coś notował w swoich dokumentach.
Upłynęło trochę czasu, gdy odłożył z powrotem pióro do kałamarza.
- Jeszcze taka sprawa – powiedział,
zamykając akta sprawy. – Denis miał wspólnika. Może mówi ci nazwisko Shon
Scrender?
- Tak – odpowiedział od razu. – Był
naszym pracownikiem, ale zwolnił się niecałe pół roku temu.
- Szukamy go, bo prawdopodobnie to on ma
waszą drugą część pieniędzy – oznajmił. – Jednak nie miał nic wspólnego z
porwaniem twojej żony.
- To wszystko? – Draco chciał już za
wszelką cenę opuścić to pomieszczenie.
- Tak.
Wstał z miejsca i ruszył ku drzwi. Nie
miał zamiaru już dłużej siedzieć w tym miejscu. Chciał jak najszybciej udać się
do swojego gabinetu.
- Malfoy, przykro mi z powodu dziecka –
usłyszał go, kiedy otwierał drzwi. Blondyn prychnął głośno, nie odwracając się
do czarnowłosego. Wyszedł, lekko trzaskając drzwiami.
Nie pozwolił sobie, aby Potter miał nim
pomiatać. Przykro mu? Co jemu do tego. Draco obiecał sobie, że już nigdy nie
pozwoli sobie na ludzki błąd. Nie chciał, aby ponownie musiał widzieć jego
twarz.
Przesłuchanie się skończyło. Teraz skupił
się na czymś innym. Intensywnie myślał o tym, czego się dowiedział. Shon
Scrender okazał się kolejnym kanciarzem, który ich wyrolował. Nigdy by nie
przepuszczał, że byłby zdolny na współprace z Denisem Shammerem. Draco przeklął
w duchu za takie niedopatrzenie. Będą musieli następnym razem uważać z kim
pracują, by nie było już żadnych niedociągnięć.
Kiedy winda się otworzyła, zauważył, jak wychodził z niej Ron Weasley. Obdarzyli się lekceważącymi
spojrzeniami. Draco stanął w pustej windzie i nacisną na guzik, który
doprowadzi go do jego firmy. Mógł teraz przypuszczać, że Rudzielec poszedł od
razu do Pottera, aby ten mu opowiedział relacje z jego wizyty. Zaśmiał się z
tego. Cieszył się, że jedzie sam i mógł sobie pozwolić na atak śmiechu.
Gdy wszedł do swojego gabinetu, usiadł od
razu na fotel, aby ogarnąć trochę myśli, zanim pójdzie do sali głównej, w
której odbywały się wszystkie dyskusje. Musiał ochłonąć po spotkaniu z Potterem,
by być w pełni gotowy do dalszej pracy.
~*~
Kiedy teleportował się tuż przed domem,
była dość późna pora. Gwiazdy i sierp księżyca mocno świeciły nad ich domem.
Draco błagał w duchu, żeby jego żona już spała. Wszedł do środka, kierując się
do sypialni. Marzył o śnie. Chciał zakończyć ten dzień, aby rozpocząć nowy, bez
żadnych przesłuchań.
Zauważył, że Astoria leży w łóżku.
Odetchnął z ulgą, widząc jej zamknięte powieki. Szedł cicho w stronę do łóżka,
aby jej nie obudzić. Zdejmował powoli swoje ubrania, kładąc je na krześle.
- Jeśli myślisz, że śpię, to się mylisz –
usłyszał ją, gdy tylko położył swoje spodnie na meblu. Spojrzał na nią. Siedziała
na posłaniu, bacznie mu się przyglądając.
Wgramolił się do kołdrę, nie wiedząc, co
teraz począć. Tak bardzo pragnął uniknąć tej rozmowy, chciał iść spać. A może
jednak nie? Może w tej właśnie chwili potrzebował swojej żony. Przybliżył się
do swojej małżonki, po czym złożył na niej ustach pocałunek. Wsunął ręce pod atłasową
pościel, aby dotknąć jej tali.
- Draco, proszę, przestań – westchnęła,
kiedy zaczął całować szyję czarnowłosej. – Tak nie odwrócisz mojej uwagi.
Odsunął się od niej, gdy zauważył brak
zainteresowania Astorii. Nie ustępowała. Musiał powiedzieć jej o wszystkim.
Westchnął ze zrezygnowaniem. Wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać swojej
żonie o całym przesłuchaniu.
~~*~~
Rozdział z dedykacją dla Jeanelle :*
Całuję, Dusia.
Rozdział mi się spodobał. Fajnie ukazałaś relacje pomiędzy Draco a Harry'm. Trochę się zdziwiłam, gdy Harry powiedział, że przykro mu z powodu straty dziecka, ale właściwie to nie powinnam się nad tym zastanawiać: przecież Harry taki już jest; współczuje nawet swoim największym wrogom (ale tylko niektórym, bo na współczucie dla Voldemorta nigdy by się nie zdobył...).
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa, czy Astorii uda się wyciągnąć z Draco informacje o przesłuchaniu, i o co będzie chodziło w tej poczekalni (czytałam w zapowiedziach).
Ojej, rozpisałam się, więc czas kończyć :) Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział ;*
Dziękuję za opinię:*
UsuńNo Harry już taki jest i nic na to nie poradzimy:)Zdaję mi się, że Harry współczuł Tomowi Riddlowi. Tam mi się zdaję:)
A Astorii udało się wyciągnąć, Draco jej wszystko powiedział na ten temat. Postanowiłam już tego nie opisywać, tylko iść już dalej, już do konkretnych spraw:)
Pozdrawiam:*
Rodział podobał mi się, ale mogło byc więcej opisów xDDD. Fajnie opisałaś to wymigiwanie się Malfoya, by nie zdradzić żonie prawdy. Nawiasem mówiąc ciekawe, czy w końcu pęknie i jej opowie, czy też nie xD. Na jej miejscu byłabym ciekawa i próbowała od niego coś wyciągnąć.
OdpowiedzUsuńO, widze, że wkręciłaś tu Harry'ego xD. Ciekawe, dlaczego akurat on musiał prowadzić tę rozmowę, w końcu jakby na to nie patrzeć, jest młody, no i znał Draco z Hogwartu.
No, ale ogólnie podobało mi się, jestem ciekawa, co dalej, i sorry, że tak krótko, ale już późno i nie myślę ;P.
Dziękuję:*
UsuńBędzie więcej opisów;) Zobaczysz:) Astoria dopięła swego i Draco jej o wszystkim powiedział. Już tego nie opisywałam, ponieważ chciałam już iść do konkretnych spaw:)
Nie mogłam się powstrzymać i musiałam Harry 'ego dać. chciałam w jakiś sposób opisać ich spotkanie:)
Pozdrawiam:*
Dziękuję za dedykację :*
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału, to Astoria zaliczyła u mnie dużego plusa. Dobrze, że chce wyciągnąć z Draco to, co przed nią ukrywa, bo w końcu mąż przed żoną tajemnic mieć nie powinien. Szkoda tylko, że nie zdaje sobie sprawy, że jest to informacja, która ją jedynie zasmuci. Zastanawiam się, co w ostateczności zrobi Draco.
Nie spodziewałam się, że to Harry będzie prowadzić tę sprawę, miła niespodzianka (no może nie dla Draco) ;) Mam tylko nadzieję, że Ron nie leciał do niego tylko w tej sprawie. Chociaż znając całą trójcę, to wszystko mogło być możliwe.
Pozdrawiam serdecznie :)
A proszę^^
UsuńNa pewno Draco powiedział jej o tym, aby znów nie załamywać. Dobrał pewnie dobre słowa, żeby jej nie zasmucić. Mam to nadzieje, że nie rozczaruję, gdy powiem, że niem mam tego opisanego. Chciałam już dojść do konkretnej sprawy, która będzie się ciągła przez parę rozdziałów:) A ja chyba już nawet nie muszę mówić, co to będzie;)
Bardzo chciałam dać Harry 'ego, aby opisać ich spotkanie, chociaż wiem, że za dobrze mi to nie wyszło^^
Pozdrawiam:)
Najciekawsze w tym rozdziale było spotkanie Malfoy'a i Pottera. Spodziewałam się wymuszonej uprzejmości i lekkiej drwiny, ale spodobało mi się to, co Harry powiedział na końcu. Zawsze był dobrym człowiekiem, nawet dla swoich dawnych wrogów <3 Uważam, że mężczyźni powinni zawrzeć zgodę. Może kiedyś...
OdpowiedzUsuńHah, co za postęp Astorii! Ale uważam, że kobieta zasługuje na prawdę.
Pozdrawiam :)
No tak, Harry ma to w zwyczaju, że zawsze współczuje innym. Zdaje mi się, że i nawet Tomowi Ridlowi było mu żal:) Raczej tutaj, na tym blogu, rozejmu nie zrobią, bo Harry już się tutaj nie pojawi:)
UsuńPozdrawiam:)
rozdział fajny choć niewiele się w nim wydarzyło. myślałam, że jakoś ciekawiej opiszesz to przesłuchanie. Astoria powinna wiedzieć o przesłuchaniu i dobrze robi, że chce się dowiedzieć, co Draco przed nią ukrywa.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za tak krótki komentarz, ale jestem mocno zmęczona ostatnim tygodniem i nie mam siły nawet pisać.
pozdrawiam!
Nic się nie stało, dziękuję Ci, że znalazłaś dla mnie czas:)
UsuńTeż mi się zdaję, że to przesłuchanie wyszło mi takie... mdłe. No ale cóż zrobić:) Wyszło jak wyszło:)
Pozdrawiam:*
No dobra, Draco ma prawo nie lubić Harry'ego, nie tolerować go i w ogóle, ale wierzę, iż słowa Pottera dotyczące straty dziecka Malfoy'ów były szczerze. Szkoda, że Draco tego nie widział, może doszłoby do jakiegoś zawieszenia broni między nimi :) Ale jednak upór odziedziczył po ojcu, więc co się dziwić ;p
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, że Astoria chce się dowiedzieć co ukrywa przed nią jej mąż. Szkoda tylko, że ta informacja nie jest dla niej miła. Ale tak czy siak, Draco powinien jej o tym powiedzieć ;)
W sumie za wiele się nie działo, ale rozdział i tak jak najbardziej mi się podoba ;) Taki naturalny, lekki :)
Z braku wolnego czasu (kompletnie!) uprzedzam, że notkę na tajemnicy z Manhattanu przeczytam jakoś pod koniec tygodnia ;/ Przepraszam najmocniej, ale z czasem u mnie ostatnio krucho, nie dość, że w sobotę trzeba było iść do szkoły, aby odrobić 2 listopada (którego, nawiasem mówiąc, jeszcze nie było, więc poco go teraz odrabiać -.-), a nauczyciele ubzdurali sobie nawał sprawdzianów ;/
No nic, kończę swe wywody i życzę mnóstwo weny! ;*
Dziękuję:*
UsuńTak, słowa Harry 'ego były szczere. Draco za bardzo nie chce mieć z nim wspólnego, bo doskonale wie, że ma wobec Pottera dług, uratował go przecież przed śmiercią:)
Draco na pewno wytłumaczył jej to na spokojnie, bez żadnych nerwów, aby jej nie urazić:)
Och, kochana, nie tłumacz się, nie musisz się spieszyć:) Nikt nikogo nie goni^^
Pozdrawiam:*
Na prawdę strasznie przepraszam, że komentuję dopiero teraz. Jedynym moim usprawiedliwieniem może być to, że zdrowie mnie opuściło, zostawiając z anemią i hipoglikemią. No, ale jakoś musiałam przecież znaleźć chwilę, żeby przeczytać notkę. Rozdział jak zwykle oczywście był bardzo dobry. Myślę, że Sonia przyszła w dobrym momencie, bo z dwojga złego to już lepiej, żeby Draco opowiedział żonie o przesłuchaniu, dopiero po nim. Inaczej denerwowałaby się i ona i on. Postawa Malfoy'a podczas spotkania z Harrym bardzo kontrastowała z jego zachowaniem na codzień, no ale niektórych spraw nie da się wymazać z pamięci. Rozdział był taki w sumie spokojny, a jednak potrafił wciągnąć, czyli jednym słowem świetny :)
OdpowiedzUsuńCałuję
Elaine :*
Nic się nie stało:) Najważniejsze jest zdrowie i mam to nadzieje, że już się wykaraskałaś z tej anemii:)
UsuńNo w sumie to i racja, Sonia chyba zna dobre momenty na przyjście:) Zawsze przychodziła w odpowiednich porach;) Draco zyskał na czasie:)
Trochę z tego spotkania nie jestem zbytnio zadowolona. Czegoś mi tutaj zabrakło, no i wyszło tak jak wyszło. Draco musiał trzymać nerwy na wodzy, bo jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że ma u Pottera dług.
Dziękuję, że znalazłaś dla mnie czas:*
Pozdrawiam:*
Przepraszam, że dopiero teraz, ale latanie i załatwianie cudownych fakultetów na jeden semestr nie jest w cale takie fajne:/. Rozdział bardzo mi się podobał, lubię taką stanowczą Astorię :D, ale Draco za to biedny musi przed nią ukrywać niektóre sprawy, ale ona jest wytrwała i się wszystkiego dowiedziała :). A jeżeli chodzi o przesłuchanie trochę przegieli, że wyznaczyli Pottera on też pewnie nie czuł się za pewnie w takiej sytuacji, ale przynajmniej był miły, starał się chodź wiadomo, reakcja Draco też uzasadniona, ale może powinien zrozumieć, że Harry to nie Ron. Pozdrawiam i czekam na następny i Scorpiusa. Całuję :D
OdpowiedzUsuńNic się nie stało;) Ważniejsze jest, że wszystko sobie załatwiłaś. Wiem, jak to jest, bo ostatnio także latam i załatwiam wszystko:)Co do Pottera, to, ja sobie tak wymyśliłam, żeby właśnie to on będzie Dracona przesłuchiwał. Jednak doskonale wiem, że wyszło mi to ich spotkanie dość niefajnie. Jeśli chodzi o ciąże Astorii, to za niedługo przyszła mama się o tym dowie. Ale jeśli chodzi o pojawienie się Scorpiusa, trzeba troszkę na to poczekać:)
UsuńPozdrawiam:*
Jakoś tak krótko mi się wydało. Czyżby rozdział był krótszy od wcześniejszych? Takie mam wrażenie.
OdpowiedzUsuńMoże Draco źle ocenia Pottera? To bardzo w potterowskim stylu wyrażać współczucie i swój żal z powodu rzeczy, na które nikt nie ma wpływu. Ale przecież Potter jest Gryfonem - trzeba mu to wybaczyć i jestem pewna, że na swój potterowski sposób mówił szczerze. Draco powinien przyznać się sam przed sobą, że jest wobec niego trochę niesprawiedliwy.
Astoria to bardzo uparta kobietka. Gotowa za wszelką cenę dopiąć swego. Plus dla niej. Ale czasem mam wrażenie, że zrobiła z Dracona pantoflarza ;p
Pozdrawiam.
Rozdział nie był krótki, na pięć stron Worda mi wyszedł. może te dialogi tak szybko minęły, bo wiem, że ten rozdział nie zalicza się do tych dobrych:)
UsuńNo jest trochę niesprawiedliwy, bo nie mniej jednak Draco zawdzięcza Harry 'emu życie. Jednak trzeba przyznać, że mimo wszystko ich relacje nie są najlepsze, nawet po tym, co się stało.
Na pantoflarza to nie, raczej zmienia go na lepsze;)
Pozdrawiam:*
Draco jest postacią dość specyficzną i pokazać go w odpowiedni sposób to nie lada wyzwanie - wiem coś o tym :). Jednak u Ciebie jest to psotać pełna sprzeczności. Z jednej strony chcę być lepszy ale coś mu na to nie pozwala. Lawiruje między starym a nowym Draco. Liczę, że Astoria nie zrobi z Draco pantoflarza, bo się poważnie załamię. Pozdrawiam i przepraszam za poślizg.
OdpowiedzUsuńDziękuję za opinię:*
UsuńRelacje Dracona i Pottera są zimne, bo nie mniej jednak byli wrogami i mimo iż jest po wojnie, ich relacje nie poprawiły się.
Astoria nie zmieni go na pantoflarza, zmieni go na lepszego człowieka;)
Pozdrawiam:*
Przepraszam, że komentuję z takim opóźnieniem, ale nia miałam czasu.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się podoba.
Sądzę, że Draco trochę przesadza. W sensie w rekacji na współczucie Harrego. Jak dla mnie to po prostu cecha charakteru Pottera - żałowanie rzeczy ba które nie ma wpływu. Ale z drugiej strony Draco nie musi tego wiedzieć. Poza tym sądze, że dla niego wspominanie o utraconym dziecku w jakikolwiek sposób jest bolesne, więc trzeba go usprawiedliwić. w sensie jego reakcję.
podoba mi się, jak opisałaś wymigiwanie się Draco od powiedzenia żonie o przesłuchaniu - z troski o nią, jednak cieszę się, że Astoria dopieła swego, przecież nie powinni mieć przed sobą tajemnic, w szczególności nie tak ważnych.
Cóż, czekam na nowy rozdział i pozdrawiam
Asia-A&J
PS
Bardzo mi się podoba zapowiedź nowego rozdziału.
Nic się nie stało. Wszyscy komentują ze swoim biegiem czasu;)
UsuńHarry zawsze był taki, nawet dla swoich wrogów i tego nic nie zmieni;) Dracona bardzo irytują spotkania z owym dawnym Gryfonem, bo pomimo skończonej wojny, jednak ich relacje się nie zmieniły;) A wiadomo, że Draco ma dług do spłacenia Harry 'emu i to denerwuje Malfoya;)
Pozdrawiam:*