Wielki głos zadecydował (bynajmniej nie mój), że pojawi się Bonus, więc oto jest.
Chcę go zadedykować wszystkim czytelnikom:*
„Zajrzyj w głąb swojej duszy, zamiast
zagłębiać się w przeszłość.
Wszechświat przechodzi wiele zmian i jest
obciążony przeszłością.
Każdą z tych zmian określamy mianem życia.”
- Paulo Coelho
Życie toczyło się
dalej, a moje samopoczucie powoli wracało do normy, choć ból i przeraźliwy
strach wciąż pozostały. Bałam się ruszać w miejsca. Zamknęłam się w sobie,
przez co moje relacje z Evanem znacznie się pogorszyły.
Przeze mnie miał kłopoty. I to poważne. Po tym, jak zabrali jego ojczyma do Świętego Munga, został aresztowany. Płakałam, gdy po niego przyszli. Chciałam za wszelką cenę zatrzymać go przy sobie. Violetta trzymała mnie mocno za ramiona, abym nie popełniła jakiegoś głupstwa. Była równie przerażona jak ja, kiedy aurorzy zabrali jej syna. Od tego momentu byłyśmy zdane tylko na siebie. Musiałyśmy czekać, aż zawiadomią nas, co będzie dalej z moim mężem.
Przeze mnie miał kłopoty. I to poważne. Po tym, jak zabrali jego ojczyma do Świętego Munga, został aresztowany. Płakałam, gdy po niego przyszli. Chciałam za wszelką cenę zatrzymać go przy sobie. Violetta trzymała mnie mocno za ramiona, abym nie popełniła jakiegoś głupstwa. Była równie przerażona jak ja, kiedy aurorzy zabrali jej syna. Od tego momentu byłyśmy zdane tylko na siebie. Musiałyśmy czekać, aż zawiadomią nas, co będzie dalej z moim mężem.
Potem odbyło się
przesłuchanie. Pamiętam tą rozprawę jakby odbywała się dzisiaj. Ból
sparaliżował całe moje ciało. Na szczęście cały czas była przy mnie matka Evana,
która trzymała mnie mocno za rękę oraz otaczała ramieniem, abym czasem nie
zemdlała. Siedziałyśmy na drewnianej ławce, czekając, aż przez frontowe drzwi sali
przesłuchań wejdzie mój mąż. Nie mogłam się już doczekać, kiedy go zobaczę.
Chciałam go przytulić, powiedzieć mu, że czuję się winna. Nie wiedziałam już,
czy to przez złe oświetlenie, czy przez łzy zbierające się pod moimi powiekami,
ale czarodziejów, którzy siedzieli naprzeciw nas, widziałam tylko przez mgłę.
Mimo wszystko potrafiłam dostrzec ich poważne twarze i eleganckie czarne szaty.
Jeden ze strażników otworzył wreszcie drzwi. Do sali
weszło dwóch innych, którzy prowadzili młodego mężczyznę o brązowych włosach.
Miał na sobie białą koszulę, która była czymś poplamiona, oraz czarne spodnie.
Nie mogłam uwierzyć, że to przed moimi oczami ukazał się Evan. Tydzień spędzony
za kratkami sprawił, że nie poznałam własnego męża. Patrzyłam na niego ze
smutkiem. Powstrzymywałam się przed uronieniem łez, które cisnęły mi się do
oczu. Evan spojrzał na mnie, a w jego oczach ujrzałam ból. Poruszył lekko
wargami, szepcząc, że mnie kocha. Zrobiłam dokładnie to samo. Strażnicy
posadzili Evana na krześle, a po chwili zorientowałam się, że był przypięty
łańcuchami na nadgarstkach. W końcu uroniłam łzę. Nie mogłam znieść faktu, że
uważają mojego męża za zbrodniarza. Przecież mnie bronił! Każdy zachowałby się
tak na jego miejscu.
Minister Magii nareszcie
zaczął rozprawę, stukając młotkiem o blat.
- Zebraliśmy się tu
wszyscy, aby zakończyć sprawę dotyczącą oskarżonego Evana Dave’a, który użył
wielokrotnego zaklęcia Cruciatus na niejakiego Marcuisa Clousera. Czy mamy
rację, panie Dave? Użył pan tego zaklęcia? – zwrócił się do mojego męża.
- Tak – odpowiedział
spokojnie. – W pełni sobie na to zasłużył.
Na sali
zapanował ogrom niezadowolenia podsekretarzy. Kingsley Shacklebolt użył
ponownie młotka, aby wszystkich uciszyć.
- Czy zdaje pan sobie
sprawę, że taka odpowiedź może spowodować, że trafi pan do Azkabanu? – zapytał
go twardym tonem minister.
- To nie ja jestem tu
winny. – Mój mąż ciągle mówił spokojnym tonem. – Pan także by to uczynił, gdyby
ktoś skrzywdził pańską żonę. Jeśli wsadzicie mnie do Azkabanu, będzie to oznaczało,
że dla was nie liczą się ludzkie uczucia. Ból, jaki zadał mój ojczym mojej
żonie, jest niewybaczalny. To on powinien tu siedzieć, nie ja. Bardzo mi
przykro, że uważa mnie pan za tego złego. Zrobiłem to, ponieważ kocham swoją
żonę i nie pozwolę, aby ten łajdak ponownie się do niej zbliżył.
- Zapewniam pana, że
tak nie będzie – rzekł Shacklebolt. – Leży w Świętym Mungu, a uzdrowiciele
twierdzą, że jest w śpiączce.
- Nie
sądziłem, że doprowadzę go do takiego stanu. Działałem w złości i gniewie. Gdy
zobaczyłem, że moja żona leży zapłakana… Do tego jego parszywy śmiech… – Jego
głos się urwał. Evan podjął próbę opanowania się, zaciskając dłonie w pięść. Z
moich oczu znów popłynęły łzy. Nie mogłam dłużej tego znieść.
- Proszę, wypuście go!
– powiedziałam to na tyle głośno, że wszystkie twarze spoglądały teraz na mnie.
Pod wpływem emocji wstałam z miejsca. – Nie każcie go za to, że starał się
mnie bronić – dodałam. Nie mogłam już opanować moich łez, które spływały mi po
policzkach. Violetta otoczyła mnie ramieniem i usiadłyśmy z powrotem na
miejsce.
- Czy jest pani w
stanie przekazać nam swoją wersję wydarzeń z tamtego dnia? – zwrócił się jeden
z podsekretarzy, bo usłyszałam inny ton głosu.
- Jak pan
może zadawać jej takie pytanie?! – odezwała się matka Evana. Jej głos trochę
się załamywał, ale mimo wszystko biło od niej wściekłością. – Nie widzi pan, że
moja synowa cierpi?! Skrzywdził ją bydlak, który krzywdził także i mnie! A do
tego zamknęliście mojego syna! I to za co? Za to, że bronił naszej
rodziny! Nikt nie widział, jaki był Marcuis! Wszyscy uważali go za dżentelmena,
uczciwego biznesmena, dobrego człowieka. To wszystko jest bujdą! Codziennie
zmagaliśmy się z tym potworem! A to, co zrobił Dafne, to… Nawet pan sobie tego nie
wyobraża, co teraz ta kobieta czuje! Także proszę, aby pan nie zadawał takich
pytań!
Na sali zapanowała
cisza. Violetta usiadła z powrotem na swoim miejscu, biorąc mnie za rękę. Czułam,
że drżała. Byłam jej wdzięczna za to, co powiedziała, lecz doskonale zdawałam
sobie sprawę z tego, że aby Marcuis trafił do Azkabanu, gdy tylko się
przebudzi, muszę powiedzieć cała prawdę. Wiedziałam w końcu, że mężczyzna nie
stracił zmysłów, tylko zapadł w śpiączkę, z której w każdej chwili mógł się
ocknąć.
- Rozumiem, że to jest
trudne – starał się usprawiedliwiać podsekretarz. Uniosłam głowę, aby na niego
spojrzeć. Był to młody mężczyzna o czarnych, bujnych włosach. W jego
niebieskich oczach zobaczyłam spokój. – Ale kiedy pani Dafne Dave odważy się
nam wszystko opowiedzieć, sprawa pani syna zmieni swój bieg, a my rozpoczniemy
postępowanie karne przeciwko Marcuisowi Clouserowi tuż po tym, jak odzyska
świadomość.
- Zrobię to –
odezwałam się momentalnie. Byłam pewna, że chcę złożyć zeznania.
- Kochanie, nie musisz
tego robić – usłyszałam odpowiedź Evana.
- Ale chcę –
powiedziałam, spoglądając na niego. – Nie mogę pozwolić na to, abyś siedział w
Azkabanie. Nie zniosłabym tego.
I opowiedziałam
wszystko. O całym zajściu, jakie miało miejsce w naszym domu. Było mi trudno
wracać do tych wspomnień, pragnęłam, aby jak najszybciej wymazać z pamięci te
straszne chwile. Nie chciałam jednak, by Evan został skazany. Gdy już
przekazałam sądowi swoje zeznanie, na sali ponownie zapanowała cisza.
- Teraz
musimy więc podjąć decyzję – odezwał się po chwili Minister. – Kto jest za tym,
aby skazać Evana Dave’a na trzy lata pobytu w Azkabanie? – Nikt nie podniósł
ręki. Czyli jednak istnieje jeszcze sprawiedliwość. – Kto jest za tym, aby
oskarżony poniósł karę dwóch tysięcy galeonów za użycie niewybaczalnego
zaklęcia? – Wszyscy podnieśli ręce w górę. – Tak więc, panie Dave, za użycie
zaklęcia Cruciatusa, poniósł pan karę dwóch tysięcy galeonów, unikając przy tym
Azkabanu. Po przebudzeniu Marcuisa Clousera rozpoczniemy sprawę, oskarżając pana
Clousera za znęcanie fizyczne oraz gwałt. Sprawa ta będzie nadzorowana w
Departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów. A tym samym, zamykam sprawę
Evana Dave’a. – Walnął młotkiem o blat, po czym wziął akta i wyszedł z
pomieszczenia.
Strażnicy uwolnili mojego męża. Wraz z jego matką podeszłyśmy
i przytuliliśmy się obie do Evana. Kiedy nasza trójka wychodziła już z sali,
moi rodzice od razu zareagowali, podchodząc do nas. Bardzo ucieszyli się, że
skończyło się tylko na każe pieniężnej.
~*~
Po całym tym zajściu,
mogliśmy żyć dalej. Lecz co to było za życie, kiedy ja nie pozwalałam już
nikomu się do mnie zbliżyć? Odtrącałam matkę, która chciała mi pomóc.
Odtrącałam siostrę, która pisała do mnie listy, a ja ciągle odpisywałam jej, że
ze mną wszystko dobrze. Odtrącałam Evana.
To bolało mnie
najmocniej. Widziałam, jak walczył sam ze sobą, nie wiedział, jak się ma
względem mnie zachowywać. Chciał się mną opiekować, troszczyć się o mnie, abym wymazała
z pamięci te nieprzyjemne chwile. A ja go ignorowałam. Zamknęłam cały mój świat
przed innymi i nie pozwalałam nikomu do niego wejść. Płakałam dniami i nocami.
Nie wychodziłam z łóżka. Nie chciałam jeść ani pić. Byłam zmęczona tym
wszystkim. Ciągle miałam w pamięci obrazy strasznego koszmaru, który przeżyłam.
Musiałam jednak wziąć się w garść i z dnia na
dzień poprawiało mi się. Robiłam to tylko i wyłącznie dla swojego męża,
ponieważ widziałam, jaki jest przygnębiony. Jak walczył z tym, że w jego życiu
nie było już żony. Przeszłość musiała zniknąć, aby iść dalej. Zaczęłam powoli normalnie
funkcjonować. Schodziłam na posiłki, wychodziłam na spacery, a co
najważniejsze, pozwoliłam sobie pomóc i zaczęłam rozmawiać z domownikami.
- Przepraszam – powiedziałam do
Evana, kiedy pewnego razu zobaczyłam go na ławce. Siedział na tarasie, więc
zajęłam miejsce obok niego i przytuliłam się. – Wybaczysz mi moje zachowanie?
Mój mąż milczał. Tulił
mnie mocno i gładził dłońmi moje włosy. Całował lekko w czoło oraz kołysał.
Poczułam, że tym sposobem Evan przyjmuje moje przeprosiny.
- Nie masz za co mnie
przepraszać, Dafne – powiedział po chwili. – To ja powinienem cię przeprosić. Zachowywałem
się nie tak, jak powinienem. Rozumiem, że jest ci z tym ciężko.
- Chcę normalnie żyć, ale
sama nie dam rady się pozbierać – oznajmiłam mu.
- Wszystko będzie
dobrze – odparł spokojnie. – Jakoś sobie poradzimy.
Minęło wiele dni,
odkąd zdałam sobie sprawę, jak bardzo potrzebowałam wsparcia Evana. On był tak dobry
i troskliwy, że czasem zastanawiałam się, czy zasługuję na jego miłość.
Kochałam go, więc robiłam wszystko, aby nasze małżeństwo znalazło w końcu
właściwą ścieżkę życia. Przeszłość znikała i zastanawiałam się już tylko nad
naszą przyszłością. To ona była najważniejsza.
Jednak
nie potrafiłam przeskoczyć jednaj rzeczy. Nie byłam w stanie o tym opowiedzieć
Astorii. Usłyszałam od rodziców, że postanawiają za niedługo wydać ją za mąż.
Bałam się, że kiedy znów zobaczę siostrę, nie będę umiała spojrzeć jej w oczy.
Byłyśmy przecież tak zżyte. Astoria pewnie od razu domyśli się, że ze mną jest
coś nie tak. Wiedziałam, że kiedyś muszę jej o tym wszystkim powiedzieć. Lecz
na pewno nie teraz. Nie w liście. Musiałam jej to opowiedzieć osobiście.
~*~
Pewnego dnia leżałam sama w łóżku,
próbując zasnąć. Bardzo się niepokoiłam, że mojego męża tak długo nie było. Na
zegarze dochodziła już dziesiąta, a Evan nie przychodził. Tak bardzo chciałam
się do niego przytulić. Poczuć w końcu jego zapach. Brakowało mi go tak bardzo,
że aż cierpiałam. Wiedziałam dobrze, że nasze pożycie małżeńskie wisiało na
włosku. Tak bardzo bałam się dotyku. Nawet tak dobrze znanego. Musiałam jednak
być twarda. Musiałam się dowiedzieć, czy moje wnętrze dalej funkcjonuje. Że
wszystko z nim w porządku.
Wkrótce usłyszałam otwierające się drzwi.
Evan wszedł do środka po cichu, aby mnie nie obudzić. Było ciemno, więc pewnie sądził,
że dawno już śpię. Podszedł do łóżka oraz delikatnie na nim usiadł. Zdjął z
siebie codzienne ubranie, po czym położył się obok mnie. Był do mnie odwrócony,
więc położyłam swoją dłoń na jego ramieniu. Od razu zareagował i odwrócił się
do mnie, aby na mnie spojrzeć. Uśmiechnął się lekko.
- Myślałem, że już spisz – odezwał
się. – Nie umiesz zasnąć?
- Czekałam na ciebie – oznajmiłam mu.
Przybliżyłam się do niego, abym mogła go
pocałować. Był nieco zdezorientowany, kiedy nasz pocałunek stawał się coraz
głębszy oraz jak moje dłonie lekko masowały jego tors.
- Na pewno tego chcesz? – spytał mnie,
odgarniając moje czarne kosmyki włosów za ucho.
- Tak – odparłam, kiwając głową.
Uśmiechnął się lekko i pocałował mnie
ponownie. Opadłam lekko na poduszki, gdzie Evan objął mnie i z całą
zachłannością poddaliśmy się pocałunkowi. Był tak delikatny w tym co robił.
Wiedział dokładnie, że to dla mnie będzie bardzo trudne. Starał się, aby
poczuła jego troskę oraz miłość. Że przy nim mogę czuć się bezpieczna.
Delikatnie pieścił całe moje ciało.
Poczułam wreszcie ten przyjemny dreszcz, tak dobrze mi znany. Oddychałam
głęboko z każdym jego muśnięciem warg na mojej skórze. Byłam jednak trochę
spięta, wiedząc, że teraz był najtrudniejszy moment. Kiedy ja i Evan byliśmy nadzy,
będąc tak blisko siebie, zamknęłam oczy, bo przypomniały mi się te straszne
wydarzenia. Dlaczego musiało to być
takie trudne?
- Dafne, spójrz na mnie – szepnął do mojego
ucha, a ja powoli otworzyłam powieki. – To ja. Twój mąż, Evan. Nie bój się.
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
Nie zamknęłam już oczu, tylko uważnie mu się przyglądałam. Jego brązowe
tęczówki patrzyły na moje niebieskie. Nie bałam się już. Ufałam mu
bezgranicznie.
Na początku lekko wzdrygnęłam, gdy poczułam
go w sobie. Nie traciłam jednak przez cały ten czas kontaktu wzrokowego.
Patrzył na mnie z wielką czułością i całował ukradkiem moje usta. Byłam taka
szczęśliwa, kiedy mogłam poczuć ten przyjemny dreszcz, który zawładnął całym
moim ciałem. Oddychaliśmy oboje ciężko, uśmiechając się lekko do siebie.
Nie sądziłam, że właśnie tej pamiętnej
nocy poczęło się nasze dziecko. Dziecko, które zaczęło istnieć. Rozwijać się
pod moim sercem. Czy to nie cudowne, że życie może być takie łaskawe?
~~*~~
Mam jeszcze trzeci Bonus, lecz już nie będzie on dotyczył Dafne. To była druga i ostatnia część o siostrze Astorii.
Nie mogę w to uwierzyć, że właśnie minął rok, jak prowadzę tego bloga. Nie sądziłam, że dotrwam tak daleko. Mogę jedynie Wam, drodzy czytelnicy, podziękować za to, że jesteście ze mną:* Za Waszą obecność:* Dziękuję, dziękuję :*:*
na wstępię powiem, że nie skomentuję teraz rozdziału bo piszę swoją notkę. ale aby rocznica sie nie przedawniła, to już teraz życzę Ci 100 notek i wiecej! Niech Astoria dotrwa do końca takiego, jaki jej zaplanujesz.
OdpowiedzUsuńA jeśli lubisz niespodzianki i prezenty, to wejdź na Ginevrę ^^
Ach, dziękuję Ci :*
UsuńDobra, zaraz wejdę na Ginevrę ^^
przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale tak się wciągnęłam w pisanie Ginevry, jakby rzucono na mnie zaklęcie trwałego przylepca. Eh...
Usuńbonus mi się podobal, choc uważam że z następnym powinnaś poczekac. Może stracic cały czar inności oderwania od historii Draco i Astorii. Rozumiesz, prawda? przyjemnośc dawkujmy z umiarem ^^
Evan był kochany i cieszę się z tak optymistycznego zakończenia choc uważam że kara dla ojca męża Dafne była zbyt niska. Powinien miec odsiadkę.
Pozdrawiam i czekam na news :)
spoko^^ fajnie, że masz taki "power" na pisanie Ginevry:) Tylko pozazdrościć i się cieszyć :)
UsuńWiem, że nie mogę dać następnego Bonusa;)Pojawi on się bardzo późno, może i nawet dodam go dopiero pod koniec panowania tego bloga:)
Dziękuję za opinię:*
Pozdrawiam:*
Wszystkiego najlepszego ! Gratuluje rocznicy :* Bonus bardzo mi się podobał i choć byłąm za tym, aby dać tkę o Astorii, to nie jesrtem zawiedziona. Pięknie ukazałaś jej uczucia, a Evan był wobec niej taki troskliwy i delikatny, taki jaki powinien być prawdziwy mąż :) Ale siostry Greengrass mają szczęście :) Obie spotkały takich mężczyzn na swojej drodzę :) Dafne zaimponowała mi swoją postawą w sądzie. Naprawdę była wspaniała. Dobrze, że odważyła się zeznawać.Szkoda mi jej, acz dobrze, że Evan jest przy niej. Pewnie ta noc, była chwilą poczęcia Lawrence'a, prawda? Choć mogę się mylić. Niewątpliwie i Dafne i Astoria są bardzo silne, podziwiam, naprawdę. Jeszcze raz gratuluje tobie wytrwałości na tym blogu i życzę ci, abyć jeszcze wiele razy objawiała swoje pomysły i talent czytelnikom :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Dziękuję:*
UsuńTak, można to przyznać, że siostry Greengrass trafiły na dobrych mężów. Dafne jest niezwykle odważną kobietą, to jest jedna z cech, które odziedziczyła po swojej matce;) No i tak, wtedy narodził się Lawrence, było to już nawet wspomniane w 10 rozdziale;)
Podoba mi się ten bonus ;). Fajnie, że dokończyłaś wątek rozpoczęty w poprzednim; ciekawa byłam, jak to się wszystko potoczy dalej. Może sama rozprawa dość krótko była opisana, ale teraz, kiedy już sama piszę, zdaję sobie sprawę, jak czasem trudno jest coś dokładnie opisać.
OdpowiedzUsuńNie mniej jednak mi się podobało; parę błahych błędów było, głównie w konstrukcji zdań, ale teraz i tak już ich nie pamiętam dokładnie.
Ciekawa jestem kolejnej notki; bez wątpienia takie oderwanie w postaci bonusów było bardzo fajne.
Aha, i gratuluję rocznicy ^^. Naprawdę długo już prowadzisz ten blog, życzę dużo weny na przyszłość, abys jeszcze długo mogła go prowadzić ;).
ps. Jak masz ochotę, zapraszam na moją nową "tfórczość" http://niebieskie-marzenia.blogspot.com/ . Też potterowski, ale zupełnie nie powiązany z Marmurowym Sercem.
Dziękuję Ci:*
UsuńCiesze się, że bonus się podobał, mimo moich błędów, które zostały już poprawione;) Ta rozprawa chyba nie zasługiwała na długi opis. Wszystko zostało wyjaśnione, gdy tylko Dafne powiedziała o wszystkim;)
Pozdrawiam serdecznie:*
Gratuluję rocznicy bloga :) Mam nadzieję, że będzie on jeszcze następny rok pisany :) ;* Bonus bardzo mi się podoba, świetnie opisałaś uczucia Dafne. Jest taka dzielna, mało która po takich przeżyciach chciałaby to jeszcze opowiadać. Trauma zostaje. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze, Evan został wypuszczony, Marcuis skazany, a Dafne zaczęła znowu żyć jak dawniej. Ta odwaga jest rodzinna u Astorii i jej siostry ;) Obie są bardzo dzielne, nie poddają się. :)
OdpowiedzUsuńO kim będzie kolejny bonus? :D Dobra, i tak wiem, ze nie powiesz xd. A szkoda, bo jestem bardzo ciekawa :)
Czekam (nie)cierpliwie na kolejną notkę ;*
Pozdrawiam ;*
Taa Zwariowanaa
Dziękuję:*
UsuńDafne i Astoria to bardzo odważne kobiety. Tą cechę odziedziczyły po swojej matce;) A Marcuis nie został jeszcze osądzony, bo ciągle tkwi w śpiączce. Niestety, ale nie zdradzę o kim będzie trzeci bonus, bo on pojawi się dopiero pod koniec opowiadania;)
Pozdrawiam:*
Tak więc minął rok. Gratulacje :) A jeśli chodzi o rozdział... Cieszę się, że postanowiłaś opisać historię Dafne. Byłam bardzo ciekawa, jak ona wygląda w Twoich oczach.
OdpowiedzUsuńGdy w pierwszych rozdziałach pisałaś o tym, jak Astoria martwi się o siostrę, i wszystkie jej podejrzenia kierowałaś na Evana, byłam prawie pewna, że dziwne zachowanie Dafne jest właśnie jego winą. Ale później przeczuwałam, że on niekoniecznie ponosi za nie odpowiedzialność. A potem Dafne wszystko wytłumaczyła Astorii. Dzięki tym bonusom wiadomo, co się dokładnie wydarzyło, dlatego cieszę się, że wszystko tak dobrze objaśniłaś...
Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ;*
Dziękuję:*
UsuńCieszę się, że bonus się podobał. Chciałam wam dać trochę światła na tą sprawę, aby pokazać choć trochę życia Dafne;)
Pozdrawiam:*
Gratuluję rocznicy bloga :)
OdpowiedzUsuńPodobał mi się ten bonus, takie optymistyczne zakończenie koszmaru, przez które musiała przejść Dafne. Chyba każdy chciałby mieć takiego Evana, który będzie cię wspierać i wiernie trwać w każdym momencie.
Do wyroku mam mieszane uczucia, jednak ze względu, że lubię szczęśliwe zakończenia, to przymknę na to oko ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję:*
UsuńNo tak, chyba każda chciałaby mieć takiego Evana przy sobie. Może to dlatego go stworzyłam w swojej wyobraźni:D
Pozdrawiam:*
Gratuluję rocznicy:) Oby wena Cię nie opuściła i mogła dalej pisać tak wciągające rozdziały! Bardzo sympatyczne zakończenie. Poinformuj mnie o nowym poście.:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci ślicznie za miłe słowa:*
UsuńDobrze, poinformuję o nowej notce;)
Pozdrawiam:*
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie byłam ostatnio przy komputerze. Gratuluję rocznicy i życzę dalszych sukcesów ;) Mimo, że wiem, że to nie ja jestem tym głosem, to jednak bardzo cieszę się, że dodałaś bonus ;) Mam dziwne wrażenie, że coś ostatnio dużo tych aktów płciowych ;P Życzę weny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Dziękuję:*
UsuńWiem, że ostatnio tych scen jest dużo, ale nie sądziłam, że ostatni bonus dodam po 17 rozdziale ^^ Tak się ułożyło z rocznicą:)
Pozdrawiam:*
Bonus cudny. Wszystko dobrze się skończyło. Szkoda, że nie masz więcej bonusów dotyczących Dafne. Czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńDziękuję:*
UsuńTo, co chciałam przekazać na temat Dafne, już przekazałam:)
Pozdrawiam:*
Bonus bardzo mi się podobał, jednak i mnie jest szkoda, że już więcej przerywników o Dafne nie będzie - wiesz, że potwornie ją lubię, choc w kanonie wspomniano o niej tylko raz ;D I to zaledwie o tym, że wchodziła zdać egzaminy razem z Hermioną ;D Ale co tam!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Evan jest taki troskliwy i opiekuńczy... Idealny mąż, który jest zawsze gotowy bronić dobra swojej żony.
Och, nie będzie Cię cały miesiąc... Szkoda... W tym czasie, postaram się sprawdzić jak najwięcej. I pamiętam jeszcze, że poprawić końcówkę tego rozdziału ;D
Będę tęskniiiiiiić! ;*
Leszczyna
Dziękuję Ci:*
UsuńTak, wiem, że Dafne jest Twoją ulubioną postacią, lecz tutaj już wszystko na jej temat opisałam:) Jedynie będzie się teraz pojawiać w rozdziałach.
Przed moimi wakacjami, wysłałam Ci 17 rozdział zamiast 18, dlatego poczekam cierpliwie na Ciebie, aż Ty teraz wrócisz z wakacji:)
I ja też tęskniłam, no i tęsknie jeszcze, bo i Ciebie teraz nie ma^^ :*
Gratuluję rocznicy bloga;)
OdpowiedzUsuńWiem, że spóźnione, ale zawsze, prawda?
Oczywiście bonus bardzo mi się podoba, szkoda, że nie będzie dalszych, ale chyba napisałaś już na ten temat wszystko co mi przychodzić do głowy. Mimo tego szkoda.
Bardzo mi się podoba sposób w jaki opisałaś uczucia Dafne, są takie realistyczne.
A Evan jest świetnym mężem. Taki troskliwy, opiekuńczy i pełen zrozumienia. Po prostu ideał;)
Cóż czekam na nowy rozdział, bonus, czy co tam. Szkoda, że dopiero w sierpniu, ale poczekam.
Życzę udanych wakacji;)
Asia-A&J
Dziękuję:*
UsuńTak, na temat Dafne już wszystko napisałam, lecz jeszcze mam jeden Bonus, ale on pojawi się dość późno.
No i rzeczywiście, Evan to bardzo troskliwy mąż. Chyba jest to mój ideał^^
No i dziękuję, wakacje się udały:)
Całuję:*
Pfff... Beatrice pokonała morza, rzeki, góry, wulkany i inne piekielstwo, by w końcu dotrzeć tu i przeczytać. Taaaak, żyję.
OdpowiedzUsuńDafne to bardzo silna kobieta. Wiadomo - takie przeżycie nie odchodzi bez echa, ale mimo to podziwiam ją za siłę, z jaką stawiła temu czoło. Że się nie załamała. Wcale jej się nie dziwię, że nie chce o tym mówić.
Przyjemnych wakacji życzę! Choć pewnie, jak to przeczytasz, będzie już po fakcie ;p
Pozdrawiam
Dziękuję:*
UsuńTeraz to ja będę musiała pokonać morza i rzeki, aby wszystko nadrobić, a do Ciebie już mam niedaleko^^ Przeczytam notki od xxx i śmigam do Ciebie:)
No i masz racje, Dafne to zdecydowanie silna kobieta, ma to po swojej matce;)
A, no i dziękuję, wakacje się udały:* Chciałabym jeszcze tam być, ale trzeba jednak wracać do tej rzeczywistości.
Całuję:*
Przepraszam, że tak późno wzięłam się za tą notkę. No ale najważniejsze, że jestem ^^
OdpowiedzUsuńZgrabnie opisałaś tą rozprawę, a postawa Dafne, która mimo ciężkich przeżyć chce ocalić męża bardzo mi się spodobała. Cieszę się również, że dziewczyna dzięki Evanowi dochodzi do siebie i że tego drania wrzucą za kratki.
Fajnie, że zrobiłaś te bonusy, dzięki nim wiemy znacznie więcej. Pozdrawiam ;)
Nic się nie stało;) Bardzo mi miło, że jesteś i ślicznie dziękuję Ci za opinię:*:* Cieszę się bardzo, że Bonus się podobał:)
UsuńCałuję:*
witam, witam :) cieszę się, że wróciłaś. mam nadzieję, że miło spędziłaś czas i nabrałaś sił, weny i ochoty do dalszego blogowania. ale jak pewnie zauważyłaś przez te kilka miesięcy blogi zmieniły sie nie do poznania. można by rzec, ze przeszły rewolucję :P ja sama zaczęłam się trochę bawić htmlem, css i javą. i pomyślałam sobie o Tobie. prawdę mówiąc szablon już dla Ciebie mam :P mam nadzieję, że się nie gniewasz że tak bez zamówienia.
OdpowiedzUsuńale mam prośbę. czy mogłabyś podać mi swojego maila? nie chcę w komentarzu wklejać całego kodu html bo pewnie by się nie wmieścił :P
albo nie ważne. znalazłam maila na podstronie. już wysłałam do Ciebie wiadomość.
UsuńO hej :) Już wróciłaś!!! Nareszcie :) Wchodziłam na bloga prawie codziennie by zobaczyć, czy już jesteś. Mam nadzieję, że wakacje się udały. Ja też byłam na dwa tygodnie w Hiszpanii i muszę nadrobić zaległości, a nawet nie mam kiedy. Mam nadzieję, że wróciłaś do nas pełna weny i nowych pomysłów :*
OdpowiedzUsuńOch, nie sądziłam, że jest osoba, która tak bardzo tęskni:* A wakacje udały się, naprawdę wypoczęłam i nabrałam wiatrów w żagle^^ I kurczę, zazdroszczę Ci, że byłaś w Hiszpanii, to taki piękny kraj^^
UsuńCałuję:*
Bonus cudowny! Nawet nie chcę sobie wyobrażać przez co musiała przejść Dafne! biedna dziewczyna i jak to czasami bywa z tym prawem zabrali jej męża musiała tak oniego walczyć razem z teściową a on zrobił to w słusznej sprawie! Najmilsze zakończeni przynajmniej maleństwo dało jej trochę zapomnienia i szczęścia. Pozdrawiam serdecznie i przepraszam, że dopiero teraz, ale u wszystkich nadrabiam zaległości od czerwca :*
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci:*
UsuńTak, Dafne dużo przeżyła w swoim życiu, ale sprawiedliwość jednak była przychylna. A pojawienie się dziecko, to tylko błogosławieństwo dla niej i Evana. Wiedzą, że mają dla kogo żyć:)
Ach, to nadrabianie, jestem także w trakcie i mam nadzieje, że poczekasz ma mnie cierpliwie zanim dotrę do Ciebie:)
Całuję:*
Oczywiście, że poczekam:), ja mam ogromne zaległości ze względu na małe zamieszanie z prawem jazdy oraz studiami, stancją i takim rzeczami:D, a ty przynajmniej miałaś "przyjemności", nie żebym mówiła, że jeżdżenie do Lublina jest dla mnie nudne XD.
UsuńTe bonusy bardzo przybliżył mi postać Dafne. Jest podobna do siostry. Podobnie jak ona delikatna. Spotkało ją w życiu zło, ale potrafiła pokonać strach i stanąć w obronie męża. Taka miłość się nie zdarza.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Lady Spark