piątek, 15 marca 2013

Bonus: Draco Malfoy



„W magii – jak i w życiu – istnieje tylko jedna chwila: TERAZ.
Nie można zmierzyć czasu, tak jak mierzy się odległość między dwoma punktami.
„Czas” nie mija.
Człowiek ma ogromne trudności w skupieniu się na teraźniejszości.
Zawsze rozmyśla o tym, co zrobił, a co mógł zrobić lepiej, rozważa skutki swoich czynów, zastanawia się, dlaczego nie postąpił tak, jak powinien był postąpić.”
- Paulo Coelho




Draco nie mógł zasnąć. Gdy tylko zamykał oczy, przed nim pojawiał się ogień oraz mnóstwo miotających się zaklęć. Ból przenikał przez całe jego ciało, czując nieprzyjemne dreszcze. Nie wytrzymując tego, usiadł na swoim łóżku, ciężko dysząc. Cały pokój opanował mrok. Widział jedynie ciemne kształty całego pomieszczenia. Powoli wstał ze swojego łóżka, po czym udał się na lewo, aby wejść do swojej łazienki. Odkręcił kran przy umywalce i ochlapał się zimną wodą. Po chwili spojrzał w lustro, a przed nim stanął blady mężczyzna. Nie przypominał już tego samego Dracona, który pojawiał się w szkole. Jego blond włosy odstawały na wszystkie strony, a oczy podkrążone były od nieprzespanych nocy. Źrenice stały się  mniejsze od jego szarych tęczówek. Miał także kilkutygodniowy zarost. Postanowił trochę się ogarnąć, bo wiedział, że i tak już nie zaśnie. Wziął więc przybory do golenia, by pozbyć się tej brody.
Mimo iż doprowadził się do porządku, wciąż nie widział u siebie różnicy. Miał ciągle zamglone oczy i bladą twarz. Postanowił wziąć prysznic. Zdjął piżamę i wszedł do kabiny, odkręcając kurek. Zimna woda zaczęła orzeźwiać jego ciało. Oddychał głęboko, aby zmazać z pamięci koszmary, które go nawiedzały.
Nie było jednak to takie proste. Wojna skończyła się siedem lat temu, lecz Draco do tej pory miał przed oczami sylwetkę Vincenta Crabbe ’a. On się uratował, a ten zginał we własnej, rzuconej klątwy. Nie widział  śmierci Ślizgona, ale jego podświadomość pokazywała mu go, jak ginie w piekielnym ogniu. Poczuł się wtedy słaby. Jego największy wróg uratował Dracona przed śmiercią, a w dodatku musiał pogodzić się z utratą Crabbe ‘a, którego prawie codziennie widywał na szkolnych korytarzach. Do dziś nie wiedział, dlaczego tak mocno przeżywał jego śmierć. Przecież był dla niego idiotą. Czemu więc tak mocno się tym przejął?
Wojna zmieniła go diametralnie. Czuł do siebie wstręt, widząc na swojej lewej ręce blado wypalony mroczny znak. Ten ciągły niepokój zawdzięczał jedynie swojemu ojcu. Za jego wszelkie błędy, Czarny Pan wyznaczył go do zadania, którego i tak nie sprostał. Jego myśli nie mogły przyjąć tego do wiadomości, że Snape i Dumbledore zaplanowali śmierć dyrektora. Nie mógł w to uwierzyć, że były dyrektor Hogwartu cały czas wiedział o jego planach.
Po upadku Voldemorta, Draco mógł normalnie funkcjonować. Dalej żyć. A wszystko zawdzięczał swojej matce. Jej matczyna troska zawładnęła nad potęgą Czarnego Pana. To ta siła uchroniła go i jego ojca od Azkabanu. Nie wiedział jednak, czy mógł się z tego cieszyć. Czasami Draco chciał zaszyć się i nie opuszczać swojej posiadłości. Nie miał pojęcia jak dalej żyć. Co miał robić, gdy w swoim życiu widział jedynie ciemność i pustkę. Żadnej motywacji. Żadnego znaku, który powiedziałby mu, żeby szedł dalej. Żadnej iskierki nadziei.
Wychodząc spod prysznica, zawiązał na biodrach biały ręcznik, po czym wyszedł z łazienki. W pokoju pojawiło się blade światło. Odsłonił do końca firanki i otworzył okno na oścież. Poczuł na swoim ciele delikatny powiew porannego wiatru.  Słońce powoli wschodziło do góry, a drzewa lekko się kołysały. Budził się kolejny dzień. Blondyn zastanawiał się, co dzisiaj będzie robił. Nie wiedział, czy zostać miał w domu, czy wyjść gdzieś się zabawić. Swoje smutki i ból zwykle zapijał lub zapominał się w objęciach jakiejś ledwo poznanej czarownicy, więc chyba nie było się już nad niczym zastanawiać.  

~*~

Kiedy wszedł do jadalni, jego rodzice jedli w milczeniu. Ich stół był długi, więc siedzący naprzeciw siebie Narcyza i Lucjusz byli daleko od siebie. Jego matka wyglądała pięknie. Mimo płynących lat, swoją urodę pielęgnowała, zakładając dość wyzywające suknie, którą teraz miała w kolorze błękitu. Swoje blond włosy pokręciła i rozpuściła. Natomiast jego ojciec nie mógł niczym się pochwalić, był tylko małym cieniem przy swojej małżonce. Lekka siwizna pojawiła się na jego blond włosach, które miał upięte w kucyk, oraz ubrany był w brązowy surdut.
Draco bez słowa usiadł pośrodku i nałożył na talerz odrobinę jajecznicy oraz nalał sobie do kieliszka czerwone wino. Głuche milczenie opanowało całą przestrzeń. Jedynie dźwięk sztućców dawał znak, że w tym pomieszczeniu znajdowali się domownicy.
- Draco, choć ze mną do mojego gabinetu – odezwał się po chwili jego ojciec. Blondyn spojrzał na swojego rodziciela, który otarł swoje usta chusteczką. Ten bez słowa wstał i powoli wychodził z jadalni.
- Idź za nim – usłyszał głos matki.
Poszedł za radą swojej rodzicielki i wstał od stołu. Wyszedł z jadalni, po czym zauważył, jak jego ojciec właśnie zamykał drzwi swojego gabinetu. Draco trochę odczekał zanim wszedł do środka.
Pomieszczenie było dość wielkie. Na środku stało duże, mahoniowe biurko oraz kasztanowy, skórzany fotel, gdzie łokietniki wykończone były przerażającymi wężami. Za nimi prezentował się czarny regał, wypełniony pergaminami i starymi książkami. Po lewej stronie był barek, a na nim pyszniła się sakiewka z Ognistą Whisky oraz trzy puste szklanki. Tuż obok stał kominek, którym jego ojciec teleportował się do Ministerstwa Magii.
Draco jednak spojrzał w prawo, widząc, jak jego ojciec spogląda przez okno. Blondyn zauważył, że pogoda dzisiaj była zaskakująco paskudna. Krople deszczu szybko obijały się o szybę, a słońce schowało się za ciemnymi chmurami. Czekał, aż jego ojciec pierwszy się odezwie. Nie miał bladego pojęcia, po co go tu ściągnął.
- To już czas, Draco – odezwał po chwili. Lucjusz odwrócił się do niego, mając poważną minę. Blondyn jednak nie wiedział, o co mu chodzi.
- Wybacz, ojcze, ale nie rozumiem. – Tylko to zdołał wykrzesać z siebie.
Lucjusz przybliżył się do swojego biurka i wyjął z szuflady parę plików zdjęć. Podszedł do niego i mu je wręczył, po czym usiadł na swoim fotelu. Gdy spojrzał na pierwszą fotografię, pobladł. Zobaczył poruszającą się kobietę o blond włosach, która uśmiechała się w jego stronę. „A więc o to ojcu chodzi” – pomyślał w duchu. Chciał, by w końcu się ożenił.  Żeby dał mu kolejnego potomka Malfoyów. Draco jednak miał to gdzieś. Nie chciał się żenić. Nie teraz. A może nigdy?
- Zabierz te zdjęcia! – warknął, po czym rzucił je na biurko. – Nie mam zamiaru się żenić!
- Musisz Draco, aby wreszcie ustatkować się społecznie! – Prawie wykrzyknął. Draco prychnął. – Co? Chcesz do końca życia balować i budzić się w cudzych ramionach?
 - Lubię swoje życie i nie będziesz mi mówił, jak mam żyć. Już dość się nacierpiałem, idąc twoimi ścieżkami. Teraz chcę działać sam!
- Wiem doskonale, że masz do mnie wyrzuty sumienia, ale na Merlina, musisz wreszcie się ustatkować! Chodzi mi tu tylko o twoje dobro!
- Nagle zaczęło ci na mnie zależeć – wyrzucił  z siebie ten ból, który uciskał go wewnątrz. Patrzył na ojca ze złością. Lucjusz jednak miał opanowaną twarz.
Draco chciał już się wycofać, aby opuścić to pomieszczenie, lecz powstrzymał się. Niebieskie tęczówki jednej z czarownic ze zdjęcia wypełniły jego szare. Poczuł dziwne dreszcze przechodzące przez jego ciało, gdy patrzył na tą kobietę. Ręką wyjął fotografie owej czarownicy i przyjrzał się jej dokładnie. Miała definitywnie duże oczy. Czarne, kręcone włosy opadały na jej nagie ramiona. Ubrana była w zieloną, zwiewną sukienkę. Była naprawdę bardzo piękna. Nie wiedział czemu, ale bardzo pragnął bliżej ją poznać. Na pewno widział tę dziewczynę w szkole, lecz zachodził w głowę, gdzie ona się podziewała. Niechętnie oderwał od niej wzrok, spoglądając teraz na ojca. Dostrzegł w jego oczach wygraną.
- Dobra – powiedział po chwili. – Jeśli aż tak zależy ci, abym wyprowadził się z twojego domu, ożenię się. Z nią. – Podał zdjęcie Lucjuszowi, który uśmiechnął się, widząc jego przyszłą wybrankę.
- No Draco, nie spodziewałem się, że tak szybko zmienisz zdanie – uśmiechnął się do niego lekko. – I muszę przyznać, nawet nie spodziewałem się też, że wybierzesz akurat córkę Nestora Greengrassa, mojego przyjaciela. – Dracona nagle olśniło. No tak. To przecież siostra Dafne Greengrass. Pamiętał, jak ciągle ze sobą rozmawiały w Pokoju Wspólnym. – Nazywa się Astoria – odparł, a myśli blondyna zaczęły na nowo funkcjonować. – Może ją kojarzysz?
- Tak – odrzekł. – Tylko bardziej kojarzę jej siostrę niż ją. 
- To teraz będziesz miał okazję bliżej ją poznać – rzekł z uśmiechem na twarzy. – Jej siostra, Dafne, już wyszła za mąż. Nosi nazwisko Dave i spodziewa się dziecka.
Draco był tak zamknięty na świat, że nawet nie miał pojęcia, co dzieje się z jego kolegami z Hogwartu. Nie dowierzał, że nadal mogą funkcjonować po tym wszystkim. Może rzeczywiście to najwyższy czas, aby się ustatkować? Powinien także napisać do Blaise ’a Zabiniego, jego szkolnego przyjaciela. Od czasu wojny ich kontakty się urwały. A przydałby mu się świadek, jeśli miał zamiar się żenić. Wziął od ojca zdjęcie Astorii, po czym oznajmił mu, że musi coś załatwić. Popędził szybko do swojego pokoju, aby napisać list do swojego dawnego kumpla. Wiedział, że trudno będzie wyjść na prostą, Lecz czuł w głębi duszy, że teraz idzie dobrą ścieżką.

~*~

Draco nie mógł uwierzyć, że Blaise Zabini się ożenił i będzie za nie długo ojcem. Jego żoną była Vanessa, którą poznał na wakacjach, i do tego pochodzi z Francji. Zakochali się w sobie, po roku znajomości zaręczyli się i wzięli ślub. Blondyn miał mętlik w głowie. Przecież to nie jest ten Zabini, którego znał. Pamiętał, jak w Hogwarcie złamał wiele damskich serc. A teraz mu napisał, że się zakochał? Draco nie dowierzał w to wszystko. Przecież nie istnieje coś takiego jak miłość. Przynajmniej w jego znaczeniu.
Choć sam nie wiedział, dlaczego Astoria Greengrass tak na niego wpłynęła. Zobaczył ją na tej fotografii i od razu chciał, aby ojciec zaaranżował to małżeństwo. Czy to była miłość? „Och nie” – odrzucił tą myśl. Na pewno nie był w niej zakochany. Po prostu mu się podobała. Wiedząc, że z tą kobietą będzie na całe życie, chciał, by była piękna i zgrabna. Tylko takie kobiety nadawały się na żony bogatych arystokratów, do których nie mniej jednak Draco należy. Wyjął jej zdjęcie, aby na nią raz jeszcze spojrzeć. „Tak, ona będzie idealna” – uśmiechnął się.
Tylko jakoś denerwował się przed tym spotkaniem z jego przyszłą żoną oraz teściami. Nie miał pojęcia, jak się tam zachować. Przecież po raz pierwszy był w takiej sytuacji. No i jeszcze ten pierścionek zaręczynowy, który należał do jego matki. Wziął z komody czarne pudełeczko i otworzył go. Przed nim ukazał się srebrny pierścionek z małym diamencikiem w oczku. Nie wiedział nawet, jak się oświadczyć. Czy miał uklęknąć, czy po prostu dać jej ten pierścionek?  
Kiedy jego matka krzyknęła, żeby już schodził, zamknął pudełeczko i schowało go za pazuchę, po czym zszedł na dół. Jego rodzice czekali już na niego gotowi.  Lucjusz wziął go za rękę oraz Narcyzę, po czym teleportowali się prosto na posesję państwa Greengrassów.
Będąc już na miejscu, pierwszy przywitał ich Nestor Greengrass. Wymienili ze sobą kilka zdań, a po chwili blondyn usłyszał, jak ktoś schodzi z góry. Draco podniósł wzrok, a jego serce zaczęło trzepotać, gdy ujrzał swoją przyszłą żonę. Schodziła po schodach z wielką gracją, trzymając swoją dłoń na poręczy. Jej zwiewna błękitna suknia, którą miała do kolan, idealnie podkreśliła jej kształty. Kręcone, czarne włosy opadały na jej nagie ramiona. Draco natychmiast spuścił wzrok,  kiedy tylko popatrzyła się na niego.
Nie wiedział, co się z nim dzieje. Dlaczego tak żwawo zareagował, gdy zobaczył Astorię. Nigdy przecież tak nie miał, spotykając się z dziewczynami. Przywitał się ze swoją teściową, a następnie znów spojrzał na czarnowłosą. Patrzył na nią zahipnotyzowany, podziwiając jej piękno. Dopiero po chwili z amoku wyrwał go głos jego ojca, który kazał się z nią przywitać. Zrobił więc to, wyciągając w jej stronę swoją dłoń, gdzie po chwili poczuł w niej delikatną dłoń Astorii.  Schylił się, aby musnąć wargami jej wierz. Poczuł, jak jego przyszła małżonka lekko wzdrygnęła, więc szybko odtrącił swoją rękę do tyłu.
Zaczęła się kolacja. Draco jadł powoli, ukradkiem spoglądając na spiętą Astorię. Miał wrażenie, że dziewczyna się nudzi i chciałaby za wszelką cenę opuścić to pomieszczenie. Wkrótce to zrobiła, gdy ich matki zaczęły wdrażać temat o potomku. Wiedział doskonale, że ten temat mógł bardzo ją zdenerwować. Dla Dracona to też była nowość.
Po chwili Tamara poprosiła swoją córkę, kiedy już wróciła do jadalni, aby poszła z nim do ogrodu, by lepiej mogli się poznać. Zostawili dorosłych, a Astoria poprowadziła go na zewnątrz. Szedł koło niej w milczeniu. Za bardzo nie wiedział, o czym mogliby dyskutować. Draco po raz pierwszy znalazł się w takiej sytuacji. Przecież doskonale wiedział, jak rozmawiać z kobietami, dlaczego więc nie mógł odezwać się do tej czarnowłosej? Zatrzymała się  wkrótce zniesmaczona, widząc brudne huśtawki.
- Ja to wyczyszczę – wydusił wreszcie pierwsze słowa. Wyjął za pazuchy swoją różdżkę i wyczyścił je. – Gotowe.
- To… siadajmy – odezwała się.
Gestem ręki wskazała mu, aby usiadł obok niej. Znów zapadło milczenie. Oboje wpatrywali się w małe jezioro, na którym pływały dwie kaczki. Draco nagle przypomniał sobie o pierścionku. To chyba był idealny moment, aby mógł jej go dać.
- Astorio – przerwał ciszę. – Oficjalnie jesteśmy narzeczeństwem, tak więc… – urwał, bo zaczął szukać pudełeczka po kieszeniach. Gdy go wyjął i otworzył, zauważył na twarzy dziewczyny zaskoczenie. Wyjął pierścionek, chcąc jej go podarować. – To dla ciebie, na znak, że jesteśmy zaręczeni.
- Draco, sama mam go sobie włożyć? – spytała go zdziwiona. Po chwili Draco zrozumiał, jak błąd popełnił. Mimo iż nie klęknął, to przynajmniej mógł wsunąć go na jej palec. Przeprosił więc ją, po czym uczynił to, jak powinien zrobić to na początku. Znów mógł dotknąć jej delikatnych dłoni. – Dziękuję, jest śliczny – rzekła, patrząc na pierścionek.
- Cieszę się, że ci się podoba.
Niebawem dziewczyna poprosiła go, aby udali się z powrotem do środka, bo zaczęło jej się robić zimno. Wstali z huśtawek, po czym ujął jej delikatną dłoń w swoją, idąc ścieżką, która prowadziła do domu Astorii. Wtedy naszła go chęć pocałowania dziewczyny. Stanął więc przed wejściem, mówiąc, że chciałby jeszcze coś zrobić zanim wejdą do środka.
- Co takiego? – spytała go.
- To… – odrzekł, po czym przybliżył do niej i musnął jej wargi swoimi. Potem drugi raz, trzeci, aż pocałunek stał się mocniejszy. Draco delikatnie pieścił językiem podniebienie czarnowłosej. Nie chciał przerywać tej przyjemności, lecz musiał to zrobić. Zauważył na twarzy dziewczyny delikatny rumieniec. Uśmiechnął się lekko, po czym weszli do środka.

~*~

Przyjęcie zaręczynowe odbyło się w jego domu. Dlatego teraz oni przywitali państwo Greengrassów w nich skromnych progach. Draco uśmiechnął się, kiedy w końcu zobaczył Astorię. Tym razem jej ciało pokryte było jasną, zieloną, zwiewną sukienką bez ramiączek.  A jej ramiona okryte były malachitowym szalem. Rozglądała się po pomieszczeniu z zachwytem, musiał ją dopiero jej ojciec przywrócić na ziemię, aby mogła się przywitać ze swoimi przyszłymi teściami. Przeprosiła ich najmocniej, mówiąc im, że mają prześliczny dom i trudno oderwać wzrok.
- Miło to słyszeć, kochana – odezwała się jego matka, po czym podeszła do Astorii i objęła ramieniem.
Jego ojciec zaprosił gości już do głównej sali. Wchodząc do niej, Draco ukradkiem spoglądał na swoją przyszłą żonę, a gdy ich oczy się spotkały, uśmiechnęli się do siebie. Lucjusz zapoczątkował przyjęcie toastem za Dracona i Astorię, i po chwili, każdy się już zajmował sobą. Blondyn podszedł do czarnowłosej, powoli przechodząc obok przodków Dracona. Wkrótce Astoria zatrzymała się przy jednym pustym obrazie i spytała go, kto się na nim znajdował.  
- Tu jest mój dziadek, Abraxas Malfoy – oznajmił jej. – Umarł na smoczą ospę.
- Przykro mi – rzekła ze współczuciem.
-  Nic się nie stało i tak go nie znałem – odparł pospiesznie. -  Umarł,  jak mnie jeszcze na świecie nie było.
Po chwili ich schadzkę przerwała jego matka, która chciała porozmawiać z dziewczyną na osobności. Zauważył, jak Astoria nieco pobladła. Draco uśmiechnął się do niej, aby się aż tak za bardzo nie martwiła. Gdy zniknęły mu z oczu, zaczął rozglądać się za znajomymi sylwetkami. Po jakimś czasie dostrzegł  Blaise ’a Zabiniego, który ubrany był w czarny surdut. Draco zauważył, że jego przyjaciel bardzo zmężniał, miał ciemne, krótkie włosy, które obciął na jeża, a jego pociągła twarz pokryta była kilkudniowym zarostem. Czarnoskóry zauważył go, kiwając mu głową, wziął ze stołu dwa kieliszki z szampanem i podszedł do Malfoya, podając mu trunek.
- Przyszedłeś bez małżonki? – zapytał go rozbawionym głosem, nie widząc żadnej kobiety obok niego.
- Nie mogła przyjść – oznajmił, upijając łyk musującego napoju. – Jej matka do nas przyjechała z Francji.
- Ale na ślubie już będzie? – dopytywał się dociekliwie.
- Co ty chcesz od mojej żony? – oburzył się, patrząc na niego z politowaniem.
- Chciałbym ją poznać – odparł mu. – Po prostu nie dowierzam, że się zakochałeś.
- Każdego to trafi – powiedział stanowczo. – Ciebie także.
- Daj spokój – burknął. – Moje małżeństwo jest zaangażowane. Nie ma mowy o miłość. – Jego przyjaciel prychnął, drwiąc z jego słów. Nie wiedział, dlaczego tak to przyjął, bo przecież Blaise się zakochał, a potem się ożenił. Jeśli chodziło o niego, to tylko bierze ślub z piękną kobietą.
Po chwili blondyn zobaczył, jak w ich stronę idzie Evan Dave, który miał na sobie brązowy garnitur. Brązowe włosy sterczały mu wszystkie strony, dodając mężczyźnie wiele uroku. Nic się nie zmienił od czasu zakończenia edukacji w Hogwarcie. Przejechał ręką swoją fryzurę oraz upił łyk szampana, po czym uśmiechnął się serdecznie do Malfoya i Zabiniego.
- Witaj, Draco – przywitał się, ściskając mu dłoń. – Miło cię widzieć.
- Ciebie również – odparł, unosząc kąciki ust do góry.
Przywitał się także z Blaisem, a po chwili wdali się w rozmowę. Mąż Dafne zaczął pogawędkę o pracy. Draco dowiedział się, że pracuje we firmie, gdzie i on rozpocznie swoją pracę. Przekonał się, że to będzie nawet niezły rodzinny interes, bo pracuje tam także jego przyszły teść. Wkrótce zauważył, jak do Evana zbliżała się Dafne, która pocałowała go w usta. Mógł przyznać, że koleżanka Pansy wyglądała teraz bardzo kobieco. Była jeszcze taka podobna do Astorii. Te same rysy twarzy, te same duże, błękitne oczy.
- Nie rozmawiasz z siostrą? – spytał ją Evan.
- Nie, pogadałyśmy już – odrzekła. – Astoria wyszła do ogrodu się przewietrzyć. Cześć, Draconie. Cześć, Blaise – powitała ich z lekkim uśmiechem na ustach.
Przywitali się z kobietą, po czym Draco przeprosił ich na chwilę, odkładając kieliszek na pobliski stolik. Mając okazje, że Astoria była teraz sama, wyszedł do ogrodu. Przyuważył ją koło jeziora, na którym skupiła swój wzrok. W świetle mroku mógł podziwiać jej piękną sylwetkę. Dostrzegł, jak dziewczyna drży, więc zdjął marynarkę i nałożył na jej nagie ramiona. Astoria lekko wzdrygnęła, kiedy objął ją w pasie. Czarnowłosa podziękowała mu, a on w milczeniu kołysał jej zgrabne ciało.

~*~

W dniu ślubu o dziwo Draco aż tak nie był zestresowany. Gdyby to wiedział, co teraz przeżywała Astoria. Domyślił się tylko, że może być zdenerwowana. Dla kobiety takie śluby zawsze są stresujące. A dodając fakt, że ten ślub jest zaangażowany, to stres wzrastał dwukrotnie.  
No i się nie mylił. Gdy tylko ją ujrzał, zauważył, jak czarnowłosa patrzyła na rodzinę z lekkim strachem w oczach. Mógł jednak przyznać, że wyglądała prześlicznie. Biała, jedwabna suknia dobrze podkreślała jej talię, włosy miała rozpuszczone i podkręcone, które opadały na jej nagie ramiona. Uśmiechnął się, po czym podszedł do niej, ujmując dłoń Astorii w swoją. Tak, serce łomotało jej w piersi, wyraźnie to słyszał.
Wkrótce nadeszła ceremonia i goście usiedli na krzesłach obok niewielkiego ołtarza, przy którym stanął wraz z Astorią. Po chwili koło nich ustawili się ich świadkowie – Blaise i Dafne. Mężczyzna, który miał udzielać im ślubu, miał na sobie narzuconą czarną szatę. Draco spojrzał na swoją przyszłą żonę, ciągle była zdenerwowana. Uśmiechnął się do niej, szepcząc do ucha, aby się nie denerwowała oraz, że wszystko będzie dobrze, uprzednio ujmując jej dłoń. I w takim uścisku stali cały czas, nie licząc  chwili, w której podarowali sobie obrączki. Kiedy wreszcie ogłosił, że są już małżeństwem i, że może pocałować Astorię, przybliżył się do niej, całując delikatnie usta czarnowłosej. Rodzina oraz znajomi zaczęli klaskać, a po chwili krzesła zniknęły, robiąc miejsce na tańce.
Pierwszy taniec należał do niego i Astorii. Ujął delikatnie ją w pasie i powoli kołysali się w rytm wolnej piosenki. Zdał sobie teraz sprawę, jak dziewczyna lekko się rozluźnia i bicie jej serca powoli wracało do normy. Po ich wspólnym tańcu, zaczął wirować na parkiecie ze swoją matką, teściową, a nawet z Dafne.
Po przyjęciu, Lucjusz oznajmił im, że mogą iść już na górę, a oni pożegnają od nich gości. Draco wziął Astorię za rękę i poprowadził ją schodami do góry. Usłyszał, że serce dziewczyny znów przyspiesza. Otworzył drzwi sypialni oraz wpuścił ją do środka, od razu podeszła do komody, zdejmując niebieską spinkę z włosów oraz buty. Draco także je zdjął, by jego stopy mogły odpocząć od ciągłego tańczenia, potem marynarkę, a następnie rozpinał powoli swoją koszulę, rzucając ją na pufę koło łóżka. Widział dokładnie, jak Astoria cała była spięta. Musnął delikatnie usta dziewczyny i zaszedł ją od tyłu, aby mógł zdjąć jej sukienkę, aby ułożyła się wygodnie na łóżku, chciał tym sposobem trochę ją rozluźnić. Pozbywając się  białej sukni, przyglądał się zgrabnej figurze już jego żony. Była naprawdę bardzo piękna. Gdy tylko powiedział, żeby położyła się na posłaniu, oburzyła się. Żądała od niego czułości, grożąc mu, że inaczej nic z tego nie będzie. I opuściła sypialnie, zamykając się w łazience. Zostawiła go w totalnym osłupieniu.
Nie chciał źle. Pragnął tylko, aby trochę się uspokoiła. Nie przepuszczał, że będzie aż taka stanowcza i będzie żądała od niego, by w te noc był dla niej czuły. Przecież wiadomo, że początki zaangażowanego małżeństwa były bardzo trudne, ale Draco jednak natychmiast zrozumiał swój błąd. Astoria będzie to przeżywać dopiero pierwszy raz. Wziął głęboki oddech, po czym otworzył drzwi łazienki, widząc swoją żonę siedzącą pomiędzy dwoma umywalkami. Na ciało narzuciła podomkę, a wyraz jej twarzy był pogubiony. Wszedł powoli do środka, kładąc ręce na blacie. Teraz jego serce zaczęło łomotać w piersi.   
- Dziwny jesteś, Draco – szepnęła.
- Wiem. – Całkowicie się z nią zgodził.
Wkrótce poruszył się, ujmując wierz jej dłoni.  Kciukiem lekko masował skórę kobiety, po czym spojrzał w niebieskie tęczówki Astorii. Przybliżył się do niej i musnął delikatnie jej wargi. Spojrzał na nią, uśmiechała się lekko, na co Draco odwzajemnił gest. Stanął naprzeciw niej i powoli odsunął jej nogi, aby mieć bliższy kontakt z twarzą żony. Wiedział, że miał teraz całkowite zielone światło. 

~*~

Draco obudził się obok swojej małżonki. Popatrzył na nią, która obrócona była do niego plecami. Miał ochotę się do niej przybliżyć, dotknąć jej nagich ramion, pocałować ją, lecz nie chciał budzić czarnowłosej o tak wczesnej porze. Teraz blondyn mógł ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że znalazł iskierkę światła w swoim życiu. Była nią Astoria.
Nie zdawał sobie jednak tej sprawy, że to ta iskierka spowodowała tym, że się zakochał.

~~*~~

I tak oto pojawił się Bonus, który od dawna czekał na publikację. Nawet bardzo lubię tę notkę, szczególnie początek. Ale i tak sądzę, że chyba lepiej mi wyszedł ten przerywnik z perspektywy Dracona, niż z perspektywy Astorii. I mam nadzieje, że się nie zanudziliście, bo Bonus wyszedł mi na niecałe osiem stron Worda.
A kolejny post, to już dalszy ciąg, no i sielanka powoli będzie się kończyć.

A dzisiaj mija już dwa tygodnie odkąd chodzę na praktyki. Zdecydowanie na kopalni jest lepiej niż to było w urzędzie. Do Urzędu Pracy musiałam dojeżdżać autobusem i być tam osiem godzin, a na Kopalnie idę piechotką dwadzieścia minut i spędzam tam zaledwie trzy godzinki. Aż dziw, że gdy dodam tutaj kolejny rozdział, będę już po praktykach. Ale ten czas zapiernicza! 


I dziękuję Wam serdecznie za wszystkie opinie:* Bardzo są one dla mnie motywujące:) Dziękuję:*

W Poniedziałek, 18 marca, ruszam z nowym opowiadaniem Pamięć jej serca. Chętnych na zobaczenie moich wypocin, serdecznie zapraszam;) 

             

9 komentarzy:

  1. Witaj! :)

    Widzę, że jestem pierwsza. Mam zaszczytne pierwsze miejsce i raczej o tej porze już nikt mi go nie odbierze ^^ Idę czytać.

    Powiem szczerze, że bardzo ładnie i zwięźle przedstawiłaś historię Dracona, wyszła Ci taka pigułka. Wszystko zostało ładnie, pięknie wyjaśnione i nie mogę się doczekać dalszego rozdziału. Wiem, że za niedługo koniec. Szkoda ;( Historia była jedną z lepszych w całej blogosferze :)

    Pozdrawiam,
    Liley

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten bonus dał mi wiele do myślenia. Draco tak naprawdę jest bardzo wrażliwym facetem, tylko osoby, z którymi przebywał, i otoczenia nałożyły mu maskę obojętności i chłodu. Choć tak bardzo bronił się przed miłością i przed małżeństwem, w końcu uległ czarowi Astorii. Choć myślałam, że dłużej będzie się bronił przed namowami swego ojca. ^^ To dziwne, że jedno zdjęcie tej kobiety tak mocno na niego wpłynęło. I to zapominanie języka w gębie było dla niego z pewnością zupełną nowością .
    Z początku opowiadania mieliśmy okazję poczytać o trudnych początkach Astorii i o tym, jak bardzo bała się tego małżeństwa. Teraz za to mogliśmy poznać opinię na ten temat od samego Dracona Malfoy'a. :3 Pomysł na ten bonus jest znakomity, a wykonanie jeszcze lepsze! :D Naprawdę bardzo mi się podoba. Tak zwięźle opisane, wcale nie nudnie, ze wspaniałymi wątkami. No i przemyślenia Draco... <3 Ach, kocham je. Teraz, pod wpływem Astorii, bardzo się zmieni. Jak to kobiety potrafią wpływać na mężczyzn... :3
    Jeny, jak sobie pomyślę, że niedługo zakończysz to opowiadanie to mam ochotę zamknąć się w pokoju i nie wychodzić. Historia jest wspaniała, bardzo przywiązałam się do bohaterów i całego opowiadania. Ale pociesza mnie fakt, że nie żegnasz się z pisaniem, tylko po prostu zamykasz pewien rozdział w życiu zatytułowany "życie Astorii Malfoy" :)
    Ściskam,

    OdpowiedzUsuń
  3. bonus był miłym przerywnikiem, choć parę rzeczy mi w nim zgrzytało. Owszem, zgadzam się z tym, że Malfoy jest wrażliwym facetem, który został w to wszystko wplątany bez zgody i pozwolenia i oczywiście to normalne, ze tak bardzo to wszystko przeżył. Tylko że śmiać mi się chciało w trakcie kiedy Lucjusz pokazywał mu zdjęcia kandydatek na żonę. To takie... głupie. może to przez moją wyobraźnie i źle to sobie przedstawiłam, no ale sama nie wiem :P
    ale dosyć biadolenia, bo to co piszę jest idiotyczne i chyba sama sie w tym pogubiłam.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że ukazałaś nam, jak to wszystko wyglądało oczami Draco. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się po nim tyle...ciepłych myśli, zanim na dobre zakochał się w Astorii. Moment, w którym spojrzał na jej zdjęcie i zdecydował, że chciałby ją poznać z jednej strony był piękny, bo ukazywał siłę uczuć, a z drugiej strony taki...rozczarowujący. Nie miej mi tego za złe, ale nie do końca podobało mi sie, że Draco tak szybko poczuł coś do Astorii. Skoro przed ich małżeństwem był zimnym draniem powinien i wtedy zachować się jak on, a dopiero z czasem zakochać się w dziewczynie. Takie są moje odczucia. Bo teraz mam takie wrażenie(nie do końca złe), że Malfoy zawsze w głębi ducha był dobry, a tylko udawał złego. Można i tak ;)
    Poza tym notka fajna, była podkreśleniem związku Dracona i Astorii.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się ten bonus tak średnio podobał. Była to fajna i miła odskocznia od normalnego biegu wydarzeń oraz można było zobaczyć to wszystko oczami Draco, ale czasem robiło się dziwnie i w niektórych fragmentach wolałam perspektywę Astorii. I dodatkowo gramatyka strasznie leżała w porównaniu chociażby do poprzedniego postu.
    Podobało mi się to, jak ukazałaś Draco w pierwszym fragmencie. Jego wrażliwość i to, że nie był swoim ojcem i ciężko było mu zaakceptować to co przeżył w czasie wojny. Trochę popsuło to wspomnienie Crabbe'a (jako jedynego tak z imienia i nazwiska), bo według mnie nie była to osoba aż tak związana z Draco, by wspominać ją po kilku latach.
    Co do reszty, to przyjemnie było odświeżyć sobie wydarzenia, które miały miejsce na początku opowiadania.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobała mi się perspektywa Dracona. Przeczytać to jak odczuł wojnę i jak na niego wpłynęła spowodowało, że udało mi się zrozumieć dlaczego na początku był taki a nie inny względem Astori. pozwoliło to wiele zrozumieć.
    Jednak osobiście wolę gdy wszystko opisuje Astoria. Jakoś ta perspektywa bardziej przypadła mi do gustu.
    Pozdrawiam, Lady Spark

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie zastanawiałam się, jak to wszystko przeżywał Draco. Widzę, że nawet po kilku latach wciąż przeżywał Bitwę o Hogwart, w końcu było to poniekąd przełomowe wydarzenie w jego życiu. Często myślałam nad tym, jak on to wszystko przeżywał, bo w książce był opisany przede wszystkim Harry. O Malfoyu i jego rodzinie było bardzo lakonicznie w ostatnim rozdziale, więc niewiele wiadomo, ale dzięki temu jest większe pole do popisu w opowiadaniach.
    Zaiste, to faktycznie dość wrażliwy facet, tylko po prostu życie i otoczenie ukształtowały go w taki, a nie inny sposób, i swoje uczucia musiał głęboko skrywać przed światem.
    Aranżowanego małżeństwa w sumie nie zazdroszczę (choć on akurat trafił wyjątkowo dobrze), ale i tak uważam, że najgorsze musiało to być dla dziewczyny. Nie powiem, zaskoczyło mnie to, że Lucek ot tak wyjął zdjęcia dziewczyn i kazał mu którąś wybrać, a nie na przykład narzucił mu odgórnie partnerkę. Myślałam, że było właśnie tak. Zresztą Astoria ewidentnie była spięta i zestresowana, w końcu nie znała go, a tu nagle kazano jej za niego wyjść... I noc poślubna też musiała być stresująca, bo Malfoy też nie bardzo wiedział, jak się zachować ;P. Przecież oni wyszli za siebie, w zasadzie praktycznie się nie znając. Naprawdę niezręczna sytuacja, ale jak widać w opowiadaniu, oboje z tego wybrnęli i odnaleźli szczęście.
    Naprawdę fajnie wyszedł ten bonus, i faktycznie jak na ciebie był długi ^^. Ale przydał się taki przerywnik w akcji ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Bonus przeczytałam już dawno. Zaraz potem jak go dodałaś, ale nadal pamiętam każdy szczegół. Wspaniale opisałaś stopniowe zakochiwanie się w Astorii. Widać było, że powoli jego mroźne serce topnieje że tak powiem. Ten bonus daje wszystkim czytelnikom sposobność zobaczenia jak to wszystko wyglądało ze strony Dracona. I dla niej i dla niego to było trudne i trochę krępujące. Nie powiem zdziwiłam się gdy Lucjusz wyciągnął te zdjęcia i kazał mu wybierać. Tak samo jak Ginger Grant myślałam, że od razu małżeństwo z Astorią było mu narzucone, ale dobrze trafił :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie jest czytać to wszystko z perspektywy Dracona. Te wydarzenia wyglądają nieco inaczej, gdy to on o nich "opowiada". Wyraźnie widać, że ta cała jego zimna skorupa to tylko pozory i z czasem zaczęła rozmarzać. Widać, że pod spodem jest nieco zagubiony chłopiec, którego wychowano w sztywny sposób i przez to nie potrafi wyrazić swoich uczuć. Jego spojrzenie na Astorię jest... hm, myślę, że Draco mógłby się obrazić za słowo "urocze", ale jakoś najbardziej mi tu pasuje xD Widać, że był nią naprawdę zafascynowany.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy