„Szczęście
to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.”
-
Albert Schweitzer
Miałam
przeraźliwy sen. Wszystko wydawało się w nim tak realistycznie. Na początku
śniła mi się łąka, na której rosło wiele odmian kwiatów, a słońce świeciło bardzo
jasno. Na tej polanie byłam z siostrą,
jako małe dziewczynki. Biegałyśmy na niej, bawiąc się w berka, a potem
leżałyśmy zasapane pod liśćmi wierzby. Następnie scena zmieniła się i na tej
łące byłyśmy już jako dorosłe, staliśmy twarzą w twarz. Widziałam w oczach
Dafne smutek i przerażenie, czegoś się bała. Chciała do mnie podejść, lecz nie
mogła. Zobaczyłam, jak łzy spływają jej po policzkach, jak całe ręce miała we
krwi. Byłam przerażona, ponieważ nie mogłam jej dotknąć, przytulić. Wiecie, że
gdy śnicie, własnego krzyku nie słyszycie. A co było najgorsze w moim śnie? Ja
słyszałam swój krzyk. Słyszałam mój donośny krzyk. Potem zobaczyłam, że i moje
ręce krwawią. Dafne już mogła do mnie podejść. Przytuliłyśmy się do siebie i
płakałyśmy. Za wierzby, przy której stałyśmy, wyszła jakaś ciemna postać.
Zrobiło się ciemno, a owa osoba do nas się zbliżała i drwiąco się śmiała.
Obudziłam się z przerażeniem. Oddychałam
głęboko. A kiedy dotarło do mnie, że to był sen i nie mam zakrwawionych dłoni, odetchnęłam
z ulgą. Powtarzałam sobie cichutko po parę razy, że to tylko sen. W sypialni
byłam sama. Dracona nie było, a na jego poduszce leżała malutka kartka. Wzięłam
ją do ręki i przeczytałam wiadomość.
Wrócę wieczorem
Draco
Mogłam się tego spodziewać, że tak
będzie. Nie zrozumiałam jednak tego, dlaczego mi to napisał. Zignorowałam to i
wygramoliłam się z łóżka. Podeszłam do okna, aby zobaczyć, jaka pogoda jest na
zewnątrz. Gdy otworzyłam drzwi balkonowe, promienie słońca od razu dotarły do pomieszczenia.
Drzewa lekko się kołysały, a niebo było przejrzyste. Cieszyłam się, że w tym
dniu było w miarę ciepło. Poszłam do garderoby, aby wybrać kreację na ten
dzień. Wybór padł na zwiewną, zieloną sukienkę bez ramiączek. Prezent, który
dostałam na gwiazdkę od mojego męża.
Gdy
byłam już gotowa, poszłam na śniadanie. Wzięłam na talerz bardzo dużą porcję
jajecznicy i zaczęłam jeść, popijając pomarańczowym sokiem. Nie sądziłam, że
będę wstanie tyle wchłonąć. Wiedziałam jednak, że ta druga porcja jest dla
mojego dziecka. Na myśl o tym, delikatnie złapałam się za brzuch.
Wkrótce do pomieszczenia wszedł pan
Worth. W ręku trzymał kremową paczkę, a na niej dwa listy.
- Proszę, to dla pani – odparł lokaj,
kładąc przesyłkę na stole. – Przyszło dzisiaj rano.
- Dziękuję – rzekłam. – Ach, panie Worth
– zwróciłam się do niego. – Proszę powiedzieć pani Gertcie, że jajecznica była
przepyszna – uśmiechnęłam się, na co lokaj także odwzajemnił gest, po czym
ukłonił się i wyszedł z jadalni.
Odstawiłam pusty talerz na bok, by wziąć
paczkę bliżej siebie. Ciekawość mnie zżerała, co tam się znajduje, jednak
najpierw wzięłam listy i sprawdziłam od kogo je dostałam. Jeden był od mamy, a
drugi od Sonii. Postanowiłam pierwszy przeczytać od mojej przyjaciółki.
Wyciągnęłam pergamin z koperty, rozwijając go.
Kochana,
Astorio!
Wszystkiego
najlepszego z okazji urodzin! Szkoda, że nie mogę świętować ten dzień razem z
Tobą, ale mam to nadzieje, że ten skromny upominek wszystko wynagrodzi. Życzę
Ci przede wszystkim wiele radości i miłości. Aby spełniły się Twoje ciche
marzenia.
A
tak w ogóle, co u Ciebie słychać? Już wszystko dobrze? U mnie troszkę pracy, ale
bardzo podoba mi się rola nauczycielki. Dzieciaki mnie uwielbiają, a ja ich.
Choć jest parę uczniów, którzy dają popalić.
Całuję
mocno,
Sonia.
Bardzo ucieszył mnie list od Sonii,
który dowodził, że nie zapomniała o moich urodzinach. Odpakowałam prezent i
zajrzałam do środka. Ujrzałam piękną, czerwoną pozytywkę w kształcie serca.
Otworzyłam ją, a ona zaczęła grać piękną melodię. Przyuważyłam nagle, że w
pozytywce coś lśni. Były to srebrne kolczyki w kształcie liści. Wzięłam je do
ręki i nałożyłam na uszy. Musiałam jej podziękować za tak piękny podarunek. Poszłam
więc na górę, biorąc listy i paczkę, po czym od razu zaczęłam jej odpisywać.
Podziękowałam za śliczny dar oraz za życzenia, a także napisałam o ciąży.
Od mamy
dostałam wiadomość, że przyjedzie do mnie z Dafne, ale od razu mi
oznajmiła, abym się szykowała do wyjścia.
~*~
Mama i Dafne przyszły do mnie o równej
dwunastej. Nawet nie weszły do środka na herbatę, tylko od razu miałam iść z
nimi. Byłam trochę tym zaskoczona, że tak mnie wyciągały z tego domu. Dziwnie się zachowywały, ale machnęłam już na
to ręką. Wiedziałam, że coś chyba dla mnie przyszykowały.
No i nie myliłam się. Kiedy pojawiłyśmy
się w moim rodzinnym domu, w jadalni zastałam Narcyzę i matkę Evana z małym
Lawrencem, które siedziały przy udekorowanym stole. Pomieszczenie było
bajeczne. U góry lewitowało wiele kolorowych balonów oraz świec. Oniemiałam z
wrażenia.
- Wszystkiego najlepszego, Astoriu! –
zawołały chórem.
Zaczęły składać mi życzenia, ściskać i
całować. Lawrence machał rączką, chcąc dać nam do zrozumienia, że on też tutaj
jest. Wzięłam więc go na ręce i pocałowałam w czółko. Ten chłopak naprawdę
rośnie jak na drożdżach. Nie czas temu trzymałam małego niemowlaka, a teraz
zrobił się z niego przystojny siedmiomiesięczny mężczyzna.
- Dafne, ale on ci rośnie – powiedziałam
radośnie.
- Wiem – uśmiechnęła się. – Coraz
bardziej przypomina swojego tatę.
- Mamo, mam nadzieje, że nie
powiedziałaś? – zwróciłam się do Narcyzy, dając siostrze malucha.
- Nie – odparła z zachwytem. – Wiem, że bardzo
chcesz im sama o tym powiedzieć.
- A co chcesz nam oznajmić? – odezwała
się moja rodzicielka.
Spojrzałam na nią z uśmiechem. Przez to całe
zamieszanie z moimi urodzinami, nie miałam jak im powiedzieć o tej ciąży.
Dlatego wzięłam głęboki oddech i powiedziałam:
- Jestem w ciąży.
- Ale sprawiłaś sobie prezent – rzekła
mama, przytulając mnie mocno.
- Wiem o tym – uśmiechnęłam się, lekko
masując brzuch.
Usiadłyśmy przy stole i moja mama wzniosła
toast za mnie i za malucha. Byłam bardzo zadowolona tym, że pamiętały o moich
urodzinach, że zrobiły mi taką przemiłą niespodziankę. Nie obyło się także bez
prezentów. Od Dafne, Violetty i Lawrence ‘a dostałam komplet srebrnej biżuterii.
Od Narcyzy i jej męża, także biżuterię, lecz składał się tylko z naszyjnika i
kolczyków. A od rodziców, zestaw perfum. Podziękowałam im za tak kosztowne
prezenty, ale one ciągle mi powtarzały, że te podarunki są nic niewarte w
porównaniu z tym, że za parę miesięcy będę trzymała malucha na rękach.
Tak. Miały racje. Nawet domek na Hawajach
nie zastąpi tego, że pod moim sercem rośnie mały człowiek, który wywróci moje
życie i Dracona o trzysta osiemdziesiąt stopni.
I wtedy pomyślałam o moim mężu. Czy
pamiętał o moich urodzinach?
~*~
Nie mogłam się teleportować, bo to mogłoby
zaszkodzić mnie i dziecku, więc wraz z mamą przedostałam się kominkiem do mojego
domu. Pożegnałam się z rozdzicielką, dziękując jej raz jeszcze za przyjęcie
urodzinowe.
- Tak naprawdę, twoje urodziny dopiero
się zaczęły – uśmiechnęła się tajemniczo, a po chwili zniknęła w zielonych
płomieniach.
Stałam osłupiona, patrząc na pusty już
kominek. To dopiero początek? Raczej koniec. Na zegarze ściennym zobaczyłam,
jak dochodzi ósma wieczór. Zignorowałam słowa matki i poszłam na górę, aby się
położyć. Byłam wykończona.
Kiedy otworzyłam drzwi sypialni, o mały
włos nie wytrąciłam z rąk podarunków. Położyłam je szybko na krzesło. Oniemiałam,
widząc na łóżku średniej wielkości czerwone pudełko z czarną wstążką. Gdy
podeszłam bliżej, coś dziwnego usłyszałam. Jakby jakiś dźwięk wydobywał się z
paczki. Przypominało mi to…
Nie. To nie może być to, o czym myślę.
Chyba się przesłyszałam. Na pudełeczku była karteczka z napisem:
Wszystkiego Najlepszego, Astorio.
Draco
Pamiętał. Pamiętał o moich urodzinach.
Westchnęłam zadowolona i czym prędzej zaczęłam odpakowywać prezent. Jednak się
nie przesłyszałam. W środku znajdował się
mały kotek, który mruczał i powoli wyciągał łepek do góry. Miał
szaroniebieską sierść oraz zielone oczka. Kiedy go wyciągnęłam, łapki i
brzuszek pokryte były białą sierścią. Na szyi zawiązana była zielona wstążka z
maleńką karteczką, na której napisane było:
Sabine*. To była kotka.
- Mam nadzieje, że prezent się podoba –
usłyszałam głos mojego męża. Stał oparty u próg balkonu. Podszedł do mnie,
siadając na skraj łóżka i wyciągnął ręce za pleców. W dłoniach trzymał bukiet
czerwonych róż. – Są dla ciebie.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Patrzyłam
na kotka, a to na Dracona z kwiatami, i nie byłam wstanie niczego wydusić z
ust. Postawiłam Sabine na pościel, a ona zaczęła iść w stronę poduszek. Zjeżyła
się i ułożyła się w kłębek. Zbliżyłam się do mojego męża i przytuliłam go. Tym
gestem chciałam mu podziękować.
- Co jest? – zapytał. Pewnie zauważył
moje wzruszenie i to, że byłam kompletnie zaskoczona tym wszystkim. – Myślałaś,
że zapomniałem o twoim urodzinach?
- Myślałam – wydusiłam.
- Jakbym mógł je przeoczyć – uśmiechnął
się, po czym złożył na moich wargach lekki pocałunek. – Jesteś głodna czy już
najadłaś się na przyjęciu? – Spojrzałam
na niego zaskoczona. – Musiałaś gdzieś wyjść, abym wszystko przygotował.
Gdyby nie twoja mama, nic by nie wyszło.
- Dziękuję – powiedziałam. Naprawdę nie
wiedziałam, co mu powiedzieć.
Draco uśmiechnął się, po czym wziął mnie
za rękę i poprowadził na balkon. Tam spotkał mnie kolejny szok. Przygotował dla
nas kolację (Oczywiście, na pewno nie obyło się bez pomocy pani Gerty). Wziął
ode mnie róże i wsadził je do wazonu, który były na niewielkim stoliku. Zdjął
je i położył na ziemie. Jak na dżentelmena przystało, odsunął krzesło, abym na
nim usiadła, a sam usiadł jako ostatni, siadając naprzeciw mnie. Patrzyłam na
niego z wielkim zachwytem.
- Wciąż to wszystko do mnie nie dochodzi –
odezwałam się. Chyba to najdłuższe zdanie, jakie teraz przy nim wypowiedziałam.
- Musisz uwierzyć, że dzieje się to naprawdę
– odparł Draco. – Bądź co bądź, żyjemy w świecie magii.
Uśmiechnęłam się do niego. Westchnęłam
lekko i popatrzyłam na piękny zachód słońca. Zebrałam się w garść, i idąc za
przykładem mojego męża, zaczęłam jeść pyszną lazanię. Potem Draco wzniósł za mnie toast. Oczywiście
zamiast wina, piliśmy sok. Wiedział doskonale, że w moim stanie nie mogłam pić alkoholowych
trunków.
- Zatańczysz ze mną – odezwał się po
chwili.
- Tak bez muzyki – powiedziałam, nie
widząc tu żadnego adaptera.
- Nie potrzebna nam muzyka.
Wstał i wyciągnął dłoń w moim kierunku.
Ujęłam ją, po czym zaczęliśmy tańczyć. Rzeczywiście nie potrzebowaliśmy żadnej
muzyki. Nasze nogi same potrafiły znaleźć rytm wśród szumu drzew, śpiewających
świerszczy, klekot żab. Przytuliłam się do mojego męża mocno, czując w swoich
dłoniach jego napięte mięśnie, a w nozdrzach poczułam aksamitny zapach męskich
perfum. Nie wiem, ile czasu upłynęło, ale moim zdaniem to było tylko kilka
minut. Tak bezpiecznie czułam się w ramionach Dracona.
Wkrótce weszliśmy do środka, bo zrobiło
mi się zimno. Draco zamknął drzwi balkonowe, a ja spojrzałam na łóżko, które
było puste.
- Sabine gdzieś zniknęła – rzekłam
niepokojącym głosem. Była malutka, więc mogła się zgubić.
- Nie przejmują się – odezwał się Draco.
– Koty zawsze znają swoje ścieżki, a sprzedawczyni przysięgała, że Sabine jest
bardzo mądrą kotką.
- Obyś miał rację – uśmiechnęłam się.
Podszedł do mnie i dłonią przejechał po
moim policzku, po czym jego wargi złączyły się z moimi. Całował powoli, aż
pocałunek stał się głębszy i namiętniejszy. Zawiesiłam swoje ręce na jego szyi,
a Draco objął mnie w tali. Opadliśmy delikatnie na łóżko, rozkoszując się
każdym muśnięciem warg.
A
po chwili zorientowałam się, że gdzieś słyszę mruczenie mojej kotki Sabine.
~~*~~
*Podobnie miała na imię kotka mojej
dziewięcioletniej kuzynki – Sabinka. Była naprawdę mądrą kotką. Niestety już
jej nie ma.
Tak się złożyło, że ja i Astoria obchodzimy urodziny, mimo iż Astoria przeżywała je 20 września (tak dla wyjaśnienia). Rozdział nie należy do najlepszych, wiem o tym. Niestety nie miałam kiedy go dobrze dopracować, więc wyszło tak jak wyszło.
Odwiesiłam Scorpiusa. Następny rozdział spodziewajcie się czwartego grudnia. Na razie możecie spojrzeć na zakładkę bohaterzy oraz podziwiać piękny szablon od Elfaby :)
Ostatnio mam zbyt mało czasu, dlatego już nie będę powiadamiać o nowych rozdziałach. W Spisie Treście jest wystawiona data kolejnej notki. Zapraszam również także do Obserwowanych, to także przydatna funkcja. Jeśli jednak komuś coś zbytnio nie pasuje, to niech napisze w komentarzu, a na pewno dojdziemy do porozumienia. Oczywiście nie musicie i mnie powiadamiać o notkach, obserwuję każdy blog, który czytam, więc nie będzie problemu:) Mam to nadzieje, że mnie zrozumiecie.
A jak Wam się podoba nowy szablon? Jest zrobiony przez inną autorkę, ponieważ nie sądziłam, że AnaRosa sprawi mi taką niespodziankę i podaruje mi na urodziny taki śliczny, cudowny prezent. Dziękuję Ci raz jeszcze za niego, AnoRoso:**
Kończą mi się już praktyki w Urzędzie Pracy. Jeszcze tylko poniedziałek i koniec. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie to jest trudne bycie na takim stanowisku urzędniczym. My nawet nie zdajemy sobie sprawy, co też tam się dzieje. Zaczęłam ich szanować, naprawdę.
Dziękuję też Wam za Wasze komentarze pod poprzednią notką;**
Całuję:**
Ojej! Wszystkiego najlepszego, kochana :* Rozdział był bardzo dobry. Może nie działo się w niej tak dużo jak w poprzedniej i był wątek tylko urodzin Astorii, ale bardzo mi się podobało :) Jestem zwolenniczką takich rozdziałów. Ojeje ;) Draco dał swojej żonie kotka! Ale to słodkie, aż uśmiech pojawił mi się na twarzy :] Szkoda tylko, że notki dodawane są tak rzadko, bo uwielbiam twoje opowiadanie, ale rozumiem. Sama mam czasem nawał obowiązków :) Mam nadzieję, że nowy rozdział będzie tak wspaniały jak poprzednie, a w to nie wątpie :) Pozdrawiam :**
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci ślicznie:*
UsuńCieszę, że rozdział przypadł do gust. Aż policzki robią się czerwone, gdy czyta się tak wspaniałą opinię:* :)
Prawdę mówiąc, ja nie jestem zbyt z niego zadowolona. Ale już następny jest nieco lepszy od tego, co teraz:)
Tak, koty są niesamowite. Aktualnie jestem też posiadaczką kotki Hani, więc wiem ile radości wnosi do domu^^
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za życzenia:*
Na samym początku życzę ci wszystkiego najlepszego! Spełnienia marzeń, zdrowia i czego jeszcze sobie życzysz :) ;*
OdpowiedzUsuńAstoria jest szczęściarą, że ma za męża takiego mężczyznę jak Dracona. Sprawił jej bardzo miłą niespodziankę. I ten kotek. Uwielbiam koty, są nieziemsko magiczne ^.^
Może i nie działo się w tym rozdziale nic szokującego, ale i tak mi się podoba :) Taki miły i swobodny. Można odetchnąć, wyobrazić sobie wreszcie poukładane życie Astorii :)
Ściskam,
Dziękuję Ci ślicznie za życzonka:*
UsuńTak, koty są magiczne. Wiem coś o tym, bo jestem posiadaczką kotki^^ Potrafi wnieść do domu radość, gdy ty po całym dniu masz wszystkiego dość:)
Cieszę się, że rozdział mimo wszystko przypadł do gustu:) Można teraz cieszyć się sielanką życia Astorii, bo w sumie jeszcze będą narodziny Scorpiusa, ale później takie sielankowe życie nie będzie. Kim ja bym była:)
Pozdrawiam serdecznie:*
Też posiadam kota, nazwanego na część Harry'ego Pottera, wdzięcznym imieniem "Harry" ;D Chociaż z zachowania bardziej przypomina mi Harry'ego z bajki "Łebski Harry" ;p Jak był mały to wdrapał się na samą górę słupa od prądu i nie mógł zejść na dół -,- mój brat musiał po niego wchodzić. :)
UsuńO rany, już się boję pomyśleć co jeszcze przydarzy się biednej Astorii. Dosyć już przeżyła w swym życiu, nie rób jej nic poważnego, oszczędź trochę ;)
Całuję,
Wlazł na słup energetyczny! O nieźle musiał się to wszystko zdarzyć. No i oryginalne imię:) Moja kotka wabi się Hania:) Mieszkam w bloku, więc trzymam ją w domu, dlatego jedynie gdzie u mnie wskakuje to stół oraz próbuje wdrapywać się na firanki^^
UsuńNiestety muszę trochę dodać ognia, bo opowiadanie byłoby troszkę nudnawe:) A co to będzie? Milczę na razie w tej sprawie;)
Wszystkiego najlepszego, Dusiu! :* Fajnie się złożyło, że w swoje urodziny dodałaś rozdział o urodzinach Astorii. Czekałam na ten rozdział cały listopad :) A tak w ogóle to notka jest bardzo ciekawa, zresztą tak jak wszystkie Twoje rozdziały.
OdpowiedzUsuńNiewiarygodne jest to, jak zmienił się Draco, przynajmniej w Twoim opowiadaniu. Z książki pamiętam go jako zimnego, uwielbiającego dokuczać innym chłopaka. A teraz... No cóż, obie wiemy, jaki teraz jest ;D
Na koniec dodam, że pozostaje mi tylko czekać na narodziny Scorpiusa... I oczywiście na następny rozdział ^^ Pozdrawiam ;*
Dziękuję Ci ślicznie:*
UsuńTeż byłam zdziwiona, jak po moich obliczeniach wyszło, że rozdział urodzin Astorii przypadnie na listopad. Nie mogłam tym samy się powstrzymać, aby go nie dodać w swoje urodziny:)
Draco się zmienił, to można przyznać. Jeszcze się przekonamy, jaki Draco może być uczuciowy^^ Ten z książki już u mnie nie istnieje, oj nie:D
Pozdrawiam serdecznie:**
Na początku życzę ci wszystkiego najlepszego ^^.
OdpowiedzUsuńW sumie fajnie się zgrało, że rozdział o urodzinach Astorii jest w dzień twoich urodzin ;).
Oooch, Astoria dostała kotka! Ale słodko *,*. Jeej, kocham kotki, naprawdę cudny prezent jej sprawiono. No i zaszła wreszcie w ciąże, to na pewno jest szczęśliwa. No i układa jej się z mężem... Uwielbiam motyw aranżowanych małżeństw i choć te w moich opowiadaniach zwykle są nieudane i pełne zgrzytów, tak u ciebie oboje szybko jakoś doszli do porozumienia. Ciekawe, jak w kanonie wyglądało ich małżeństwo, bo Rowling w ogóle w książce nie wspomniała o Astorii, i nie wiadomo, jak wyglądało ich małżeństwo.
Rozdział podobał mi się, były opisy, szczególnie na początku, o tym śnie. A i potem też było całkiem fajnie, zgrabnie.
A i fajny szablon xDDD.
Dziękuję za życzonka:*
UsuńTak, fajnie mi się to zgrało z tym rozdziałem:)
Kotki są urocze:) też je uwielbiam i jestem nawet w posiadaniu małej kotki. Wygląda dokładnie tak, jak opisałam ją w rozdziale:)
W kanonie rzeczywiście to pominięto, więc miałam szersze pole do popisu.
Cieszę się, że rozdział się podobał:)
Pozdrawiam:*
Wszystkiego najlepszego ;***
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :) Lekko się czyta ;>
Chciałabym mieć takiego męża, jak Draco ;P
Uwielbiam małe kotki, są takie słodkie ^^
Cudowny szablon :]
Dziękuję:**
UsuńCieszę się, że rozdział przypadł do gustu;)
Tak, kotki są naprawdę słodkie^^
Pozdrawiam:**
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :) Dużo, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń.
OdpowiedzUsuńFajnie ci się tak nałożyło, że w rozdziale opisałaś urodziny Astorii. Miałam wrażenie, że zaczynała lekko dramatyzować. Draco pokazał już, że jest prawdziwym facetem, więc niepotrzebnie martwiła się, że o niej zapomniał (chociaż kto wie, czy Narcyza już wcześniej nie zawracała mu głowy ^ ^). Ale prezent dostała śliczny i teraz nie ma się już czym martwić, pozostaje jedynie radość. Chyba że kotek urwisek zniszczy ulubioną poduszkę, zanim nauczy się, że tak nie wolno ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję ci ślicznie za życzenia:*
UsuńMuszę przyznać, że Astoria coś ma ze mnie. Trochę dramatyzuje, że może coś się nie udać (czy coś w tym stylu). No i tak to wyszło:)
Ja jednak widzę Dracona, który pamięta o urodzinach swojej żony i planuje dzień wcześniej, uzgadniając to z teściową:) Po tym, jak Astoria przygotowała mu niespodziankę urodzinową, która nawiasem mówiąc nie odbyła się, nieładnie by było gdyby i on nic nie przyszykował:)
Pozdrawiam serdecznie:**
Przede wszystkim życzę Ci wszystkiego naj z okazji urodzin :*
OdpowiedzUsuńPo drugie, uważam, że nowy szablon jest prześliczny :)
I po trzecie, rozdział faktycznie idealnie klimatyczny. Ładnie opisałaś urodziny Astroii oraz romantyczne chwile z jej mężem(choć moim zdaniem za szybko w niego zwątpiła, uznając, że zapomniał. Nieładnie tak ;)). Kotka to świetny prezent!
Może i jestem dziwna, ale najbardziej z tej notki podobał mi się ten sen. Tajemniczy, napięty, jak scena wyjęta z horroru...Zaintrygował mnie i nie mogę się doczekać jakiegoś nawiązania do niego.
Aha i jeszcze jedna uwaga, jeśli chodzi o odmianę imienia Astoria. Sprawdziłam i nie pisze się ,,droga Astoriu'', a ,,droga Astorio''. I to odnosi się do każdej odmiany jej imienia w wołaczu :P
Pozdrawiam.
Dziękuję za życzenia:*
UsuńAstoria ma to ze mnie, że za szybko się poddaje, lecz też nie można wykluczyć, że z Draconem nigdy nic nie wiadomo:)
Przyznam się, że mnie w tym rozdziale właśnie ten sen się podoba. Znaczenie ma i wyjaśni się on w najbliższych rozdziałach. To jest taki początek wielkim kłopotów, które zaplanowałam pod koniec opowiadania:)
I dzięki za wypatrzony błąd:)
Pozdrawiam:**
Romantyczny rozdział. Bardzo potrzebny po tych wszystkich poprzednich gdzie były krew, pot, łzy i cierpienie. Cieszę się, ze nie przesłodziłaś się. Bardzo się bałam, że Draco też kupi Astori coś oklepanego. Jednak kot to nie takie oklepane.Cieszę się, że między tą dwójką utworzyło się porozumienie. To jest niezwykle ważne w związku. Bez tego nie ma nic. Astoria pokochała Draco i to jest najważniejsze, a on pokochał ją. Chociaż nie okazuje tego, bo po prostu nie umie. Bo kto miał go tego nauczyć? jednak widzę w tej kwestii u niego spore postępy.
OdpowiedzUsuńCóż... Coraz więcej osób przestaje powiadamiać o nowych rozdziałach. Staram się jak najbardziej mogę pamiętać o nowych rozdziałach, ale nie jest proste. Sama jestem zalatana. Pracuję w redakcji sportowej, a co za tym idzie często jeżdże na mecze w mojej okolicy i często piszę tam różnego rodzaju rzeczy, prowadzę własną firmę, studiuję i oddaje się masie różnych rzeczy w tym opowiadaniom. Dodatkowo w tym roku piszę licencjat. W sumie to takie przypominanie mi o rozdziale bardzo mi ułatwiało życie, bo wczytywałam adres bloga do przeglądarki i on sobie wisiał, żebym o nim nie zapomniała. Jednak skoro podjęłaś taką decyzję to ja szanuję. Po prostu wybacz jeśli będę miała zaległości, ale pewne blogi które czytam, a gdzie autorki postanowiły nie informować będę odwiedzała w chwili wolnego czasu, którego mam na lekarstwo. Nie odbierz proszę tego jak jakiegoś zarzutu, ale po prostu takie są realia, że wszyscy jesteśmy zaganiani.
Ufff... Kończę ten komentarz, który i tak odbiega znacznie od treści rozdziału. Pozdrawiam.
Dziękuję Ci za opinię;*
UsuńŻycie Astorii teraz jest kolorowe i sielankowe. Do tego jeszcze przyjdą narodziny Scorpiusa oraz jeszcze coś, czego nie mogę zdradzić;) Lecz później już nie będzie aż tak kolorowo, trzeba trochę poruszać akcją;)No i rzeczywiście Draco się zmienił pod wpływem swojej żony;)
Wiesz, jeśli chcesz, mogę Cię powiadomić o nowej notce. Nie bez powodu napisałam, że do tej kwestii możemy się dogadać w komentarzu:) U Ciebie akurat mam prosto, ponieważ mam Twoje gg, a szczerze powiedziawszy to jest najprostszy sposób powiadamiania. Więc nie ma najmniejszego problemu;)
Pozdrawiam;**
Będę wdzięczna jeśli mnie będziesz dalej powiadamiać :). Ja potrafię zapomnieć o sprawdzeniu własnych blogów - a to jest niepokojący fakt.
UsuńW sumie to cieszę się z tej sielanki. Jednak nie mogę się doczekać komplikacji :D.
Całuję :*
Spoko^^ Nie ma sprawy:) Wiadomo, że czasem nie potrafimy wszystkiego ogarnąć;)
UsuńO, ja też lubię sielankowe życie, lecz czasem trzeba trochę pobudzić akcje, aby nie było nudno. Nie chcę zakończyć bloga tak nudnawo:)
I całuję także;*
Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale nie mam pojęcia dlaczego byłam przekonana, że już skomentowałam tę notkę. Wiem, że już nieco spóźnione, ale zawsze szczere Wszystkiego Najlepszego i Spełnienia Najskrytszych Marzeń :*
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału to jak zawsze bardzo mi się podobał. Masz taki lekki styl, że nawet nie zauważa się długości notki. Co prawda sen Astorii nie należał do przyjemnych, to z pewnością cały dzień jak najbardziej, a zwłaszcza wieczór. Bardzo lubię sposób w jaki kreujesz Dracona.
Życzę dużo weny :)
Całuję :*
Dziękuję;**
UsuńNie się nie stało;) Czasami się tak zdarza. No i dziękuję Ci za życzenia;*
Cieszę się, że rozdział przypadł do gustu. Sen Astorii musiał mieć takie wprowadzenie do tego, co później będzie się działo. Ale o tym milczę:) I cieszę się, że podoba Ci się mój Draco^^
Pozdrawiam:**
Ja jestem wrześniowa, jak Astoria ;p To bardzo ładny miesiąc jest.
OdpowiedzUsuńNo cóż, Draco jak widać potrafi być szarmancki. Fajnie to przygotował, trudno było się zorientować, że to jego sprawka. Choć odrobinę mnie zdziwiło, że nie został zaproszony na przyjęcie u rodziców Astorii. To było podejrzane.
Jej, szare kociaki są super! Moja sześcioletnia sąsiadka ma szaro-srebrnego kociaka Alfreda (lub Arfleda, jak kto woli ;p) i jest on naprawdę śliczny.
Pozdrawiam.
Mój wykreowany Draco jak najbardziej jest szarmancki:) Draco nie był na tym przyjęciu, bo pracował nad swoim pomysłem. Musiała Astoria gdzieś wyjść, aby mógł to wszystko przygotować:)
UsuńOj tak, kociaki są słodkie. Akurat opis kotki Astorii jest odzwierciedleniem mojej kotki^^ Jedynie oczka ma brązowe, ponieważ zmieniły jej się, jak podrosła:)
Dziękuję za opinię;**
Pozdrawiam:**
Hej, witaj ;D
OdpowiedzUsuńJestem tu nowa i wpadłam przez przypadek, szukałam czegoś ciekawego w katalogach..
Natrafiłam na Twoje cudeńko, tak mi się spodobała ta notka, że muszę się cofnąć do początku ^^
Jeżeli mogłabyś powiadamiać mnie o nowościach to bardzo chętnie skorzystam z tego przywileju!
Oczywiście dodaje do linków i..
Życzę weny ;]
Pozdrawiam,
Liley ;*
[www.lileyna-durand.blogspot.com]
I dołączam spóźnione życzenia urodzinowe ;* !
UsuńDziękuję Ci ślicznie:* Jest mi niezmiernie miło^^
UsuńI jeśli chcesz, to mogę informować Ciebie o nowościach, jak tak Ci wygodniej.
No i też dodam do linek Twój blog;)
I dziękuję za życzenia:)
Pozdrawiam;*
bardzo fajny rozdział. lekki przyjemny, utrzymany w radosnej atmosferze. nie sądziłam, że Draco zapomni o jej urodzinach... nie, nie, takie rzeczy tylko w realnym życiu :)
OdpowiedzUsuńkotek to śliczny prezent, choć osobiście wolę pieski. nie wiem czemu, ale do kotów nie mam zbytnio zaufania. ale podobno jak ktos kocha psy to nie lubi kotów i na odwrót.
pozdrawiam :)
Chyba obalę tą teorię, bo ja kocham i koty i psy, mimo iż po moim domu szaleje kotka Hania^^ Moja siostra się boi psów, bo w dzieciństwie jeden na nią naskoczył.
UsuńDziękuję za opinię;* Cieszę się, że rozdział przypadł Ci do gustu:)
Pozdrawiam;*
ja też kocham koty, choć nie wyobrażam sobie mieć go w domu. zresztą moim zdaniem koty w blokach się męczą. ale regularnie karmię te osiedlowe.
Usuń- napisała właścicielka pieska - Syriuszka.
Witam! Bardzo ciekawa tematyka. Szczerze mówiąc pierwszy raz czytam takiego właśnie bloga. Co prawda dopiero zaczęłam, ale jestem pewna, że będę tu częstym gościem. Może mogłabyś mnie informować o nowych notkach? A może miałabyś ochotę wpaść i ocenić moje notki?
OdpowiedzUsuńBardzo mi się ten rozdział podoba. Przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale miałam straszne urwanie głowy.
OdpowiedzUsuńSen Astorii był przerażający, naprawdę nie dziwię się, że obudziła się z krzykiem.
Podoba mi się opis urodzin Astorii, naprawdę ciepły i przyjemny.
A pomysł Draco na uczczenie urodzin żony i na prezent też bardzo fajny. Mam niejasne, albo i całkiem jasne;), wrażenie, że on się naprawdę zmienił pod jej wpływem. Na plus, oczywiście.
Jeśli chodzi o infromowanie, to i tak zaglądam, wiem, że często spóźniam się z komentarzami, ale czytam rozdziały zaraz po wstawieniu, tylko nie zawsze mam czas, żeby zostawić po sobie opinię.
Widzę, że następny rozdział 21.12... Ten skomentuję o czasie, bo już będzie wolne i będę miała raczej sporo czasu.
Pozdrawiam
Asia-A&J
Bardzo przepraszam ze tak dlugo nie komentowalam ale sama rozumiesz jak to u mnie jest aktualnie. Podoba mi sie prezent dla astorii i ogolnie rozdzial jest super z niecierpliwoscia czekam na kolejne a szczegolnie ten pod tytulem scorpius :). Pozdrawiam I przepraszam za brak pl znakow ale komentuje z telefonu I tak mi szybciej
OdpowiedzUsuń